blog.etransport.pl
Podwójna ciągła
  
Pamiętnik wieśniaka. Część III. Francja.
2012-10-27

Długo żemi nic nie pisoł, bo żem z szoku wychodził.

  Zacznem łod tego, że jak ino telefun zadzoniół, to raz-raz żem sie zebroł, torby spakowoł, i od Maryśki spod pierzyny prościutko jak bronami rzucił poleciołem do auta. Na ten raz do Francy miołżem pojechać. Dobrej żem był mysli, bo już pare krajów było nie było widziołem, ale  ty Francy jakoś nie.

  Przez Polske naszom kochanom i bratnie Niemcy jeszcze jakoś mnie poszło, ino ze jak żem od granicy do tej Francy wjechoł.... Boże Ty mój.... Pirsze 30 kilometrów jeszcze szło, bo autostrada była. Potem zaczoł się krzyż Pański.

Drogi wąskie jak u nas we gminie, a rondek, a rondeczków.... Musi te 30 kilometrów autostrad ino dla zmyłki z bidą pobudowali, żeby obcych zwabić, a potem już jem kasy zbrakło, i tylko gminne drogi pozostawili, całkiem jak u nos.

   Z bidą, bo z bidą dojechołem do miasta Sant Nazer żem dojechoł, ale com się spocił przy ty jeździe, aż mi w gumofilcach chlupało! Cała bida zaś z tym, że tam inaczej się pisze, a czyto zgoła inaczy, a gadajom te ludzie tak, jak stary Wiesiek, gdy za duzo bimbru ze starym Zdzichem wychlo, bełkoczą znaczy się. Zrozumieć ich - nie mo możliwości.

Dojechać to dojechać, rozładować to rozładować, ale weź tu stań!

 Stanełem pod Macdonaldem, jużem się lepi poczuł, że knajpy, jak u nos imieniem naszego premiera nazwali - znaczy się, lubiom nos w ty Francy.

  Ale jakem zaszedł z wychodka skorzystać, tak się pokozało, ze za każdym rozem musiołem kupić jakoś bułke żeby się do wygódki dostać.  Problem był z tym, bo tu mie cisło za potrzebą, a kolejki długie ( musi naszego premiera lubiejom bardzo!) bułki tyż drogie, a mnie cisło, jak jasny pierun!

  Nie było rady, trzeba było po noszemu, w krzoki! Piniądz w świecie drogi, a jakbym we wsi powiedzioł, że ino na wygódkę żem 10 euro stracił, zarazby ludziska powiedzieli, żem rozum postradał, albo w totolotka wygroł, i z chciwości aż do Francy do kibla lotom, jakby nasze sracze gorsze były.

  Jakoś rady dołem, ale tak po trzech dniach stania mogło mi się robiło, bo umyc się nie było gdzie, pryszniców jak u Niemca ni mo, nie było rady, ino na pakę.

To jedno wom powiem, że temperatura było stopni 6, i ni grama wincy. Ale iść już musiołem się wymyć, bo wiadomo, gumofilce, choć nowe, wentylacji nie posiadajom, i w kabinie onucamy troszku było czuć. Mnie to tam nie przeszkadzało, ale Francuzy naród delikatny, no to niech mają.

Baniak z wodą żem pod blandekom powiesił, i pod wodę wlozłem. Zimno była jak pierun!!! Wymyłem się cały, ino beretu żem nie zdejmowoł, żeby się nie przeziębić, bez co mycie głowy trudno mi przychodziło.

Onuce żem uproł, że tylko  szare byli, czyli że prawie jak nowe.

  Czasu żem mioł dość, to po ulicy się przeszedłem raz i drugi, zazdrość nowymi gumofilcami wzbudzając.

Beret jakoś mniej się jem w oczy rzucoł. Przyuważyłem, że berety oni też noszą, ino że nie jak u nas, jak normalny człowiek, tylko tam noszom artyści. Jednego widziołem z pendzlamy i ramą od obrazu. Od razu żem sie lepi poczuł, że za artyste mnie tu majom i na rogu ulicy stanąwszy kilka przyśpiewek ludowych wykonołem. Z nerw żem beret w ręku trzymoł, i anim się obejrzoł, jak jakaś pani piniondz mi do niego wrzuciła. Spiewołem i spiewołem, gumofilce lśniły jak brzytew, piniondze się sypoły, aż jeden pan nawet jedzenie mi położył, żebym mioł siłe spiwać dalij, musowo jem się bardzo spodobało.

Spiwołem i spiwołem, aż jeden pan dał mi piniondze papirowe, nawet sporo, i odejść kazoł. "Sławy artystycznej mi zazdraszacza, albo konkurencji prawdziwego artysty sie obawia" - tak żem sobie pomyśloł, i do auta żem wrócił. Esemesa z adresem żem dostoł, załadowołem i do Polki wróciłem.

  Wszystko żem dokumentnie powiedzioł, i Maryśka cało dumno po wsi chodzi, że jej narzeczony takom olbrzymiom artsytcznom sławe we Francy zdobył i piniendzy nawiózł.

Następnym razem jak pojede, to beretów jem w geesie kupionych nawieze i sprzedom, niech się tamtejsi ludzie za tanie piniendze ubierom jak trzeba, a że i ich za artystów wezmą, no cóż, trudno....

Yeti
Wasze komentarze (12) »
trucking
(2012-10-27 01:49:02)
Śpiewający na francuskiej ulicy Yeti w gumofilcach i berecie... Nie masz czasem
jakichś fotek? Uśmiałem się od samego rana :)
AMT_JaCa
(2012-10-27 11:00:57)
Mało żem z taboreta nie spadł, jak żem to przeczytał :)
Kwiatula
(2012-10-28 12:59:25)
Hahaha pozdrawiam spod Mc donalda ; ]
Podobne rozterki mnie dopadają aktualnie :)
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.