blog.etransport.pl
Podwójna ciągła
  
Kołysanka albo stop orkiestra.
2012-02-29


Odespałem noc i pół dnia. Załadowałem. Zjadłem parę kanapek. Wypiłem kawę. Ruszyłem. Jechałem, aż zaczęło mi się robić błogo. Muzyka niosła, auto jechało samo, takie jakieś łatwe kilometry się zrobiły.... Leciała setka za setką, mijałem parking za parkingiem, wyprzedzałem prawie automatycznie, bez udziału świadomości.

Muzyka grała coraz ciszej... w kabinie robiło się coraz przytulniej... światła się rozmywały... Otworzyłem oczy na metr przed tyłem tamtego. Nie zdążyłem wcisnąć hamulca.Uderzenie zdmuchnęło maskę, przedni zderzak i stanąłem, brocząc olejem, borygo i dieslowskim paliwem.

Chciałem się ruszyć, ale nie mogłem. Coś mnie trzymało. Czułem się lepki i jakiś taki nieobecny ciałem.Wiedziałem, że siedzę za kierownicą, widziałem rozproszone światło swoich potrzaskanych reflektorów, i kogoś obok drzwi.Czułem się jakbym był obok siebie i patrzył na wszystko z perspektywy 3- 4 metrów. W pewnym momencie świadomość wróciła, nadzwyczaj jasno zacząłem widzieć i pojmować sytuację.Zadziałałem automatycznie. Szybko założyłem kamizelkę iwystawiłem trójkąt. Wziąłem apteczkę i pobiegłem do auta, w którego tył uderzyłem. Nikomu nic nie było, rannych brak.Obejrzałem swoje auto. Było zniszczone, a to, w które uderzyłem– prawie wcale, ledwie potłuczony klosz od prawej lampy, lekkie wgięcie na tylnej burcie. Kolega, któremu zniszczyłem auto ściągnął mnie z autostrady, byle zjechać autobany, zanim niemiecka policja przyjedzie i mandat dowali. Rano przyjechał inny samochód z firmy po towar, potem laweta po mnie – i heja! na motylu na serwis.


Niemcy rozdziawili gęby na mój widok. Według nich powinienem być w szpitalu, tak powiedzieli, gdy spojrzeli na auto.Bólu nie czułem. Poczułem go później. Zostawiłem niemieckim fachowcom auto i pojechałem do domu.

Spotkanie z szefem nie nie było najgorsze. Sam jeździł, rozumiał mnie.

Sprawy z ubezpieczeniem trwały 4 miesiące.

Debilizm Hestii osłabił i mnie, i szefa. Najpierw mieli naprawiac auto w Niemczech, potem zdecydowali się na przewiezienie go do Polski. Cztery razy wysyłali do Niemiec lawetę jak po osobówkę, cztery razy laweta wracała pusta, bo 8 paletówka z kurnikiem była za wysoka, żeby ją przewieźć. Po drodze z auta zniknęły lusterka. Odbudowa zajęła11 dni. Auto wróciło odbudowane i śmiga nadal.


Spodziewam się, że teraz posypią się gromy na nietoperzy. Zanim zaczniecie odsądzać mnie od czci i wiary zwróćcie uwagę, że kierowcom każdego rodzaju pojazdów mechanicznych zdarzają się wypadki i kolizje, bo gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Nie ma znaczenia, czy to TIR, solówka, bus, autobus, osobówka czy traktor, albo motocykl, każdemu może się przytrafić.

Niektórzy mówią, że wypadków można uniknąć.Według mnie, co komu pisane, to go nie minie.

Bezpiecznego powrotu do domu, Koledzy i Koleżanki.

Yeti
Wasze komentarze (9) »
EXTRIM
(2012-02-29 23:20:05)
Każdemu się może zdarzyć... kto z nas nie widział pieszych na "banie", któż nie
hamował, jak się później okazało, bez sensu, komu nie "wyrastały"przed maską drzewa,
naczepy i bóg wie co jeszcze niech rzuci kamień...
Ida666
(2012-02-29 23:29:59)
Extrim są tacy są... Ci którzy nie mają prawka... Uważaj na kamienie, bo polecą...
Yeti jak zawsze czyta się Ciebie lekko i przyjemnie... Pozdrawiam... :)
SUPEROLO
(2012-03-02 13:13:40)
ja jak jestem zmeczony to zwalniam... nieswiadomie... albo hamuje nawet jak mi ptak
wróbelek przeleci... masakra, ale takie zycie...
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.