blog.etransport.pl
Widziane z kabiny
Przednie brednie poobiednie nawiedzonego kierownika zestawu kołowego
  
Przyszłem bo...nie było daleko!?!
2009-06-16
Gdyby było dalej, powiedziałbym "przyszedłem, a że jest blisko..." tak można ironicznie określić poziom polszczyzny wielu ludzi nazywających siebie Polakami.

Kiedyś dużo czytałem. W szkolnej bibliotece zabrakło dla mnie tytułów. W chwili obecnej jakoś ciężko mi zasiąść do jakiejś lektury wydanej na papierze i często przeglądam sobie portale i fora w internecie. Włos się na głowie jeży, jak widz, ę jaką polszczyzną posługują się ludzie, którzy czynią wpisy i choć daleki jestem wiedzą od p. prof. Miodka, to mimo wszystko powoduje to u mnie mrowienie w okolicach brzusznych. Nawet nie chodzi o kulturę wypowiedzi i jakby przyzwyczaiłem oko do zwrotów typu: "A ty to jesteś burak".

Wprawdzie bardziej wysublimowanym epitetem byłoby powiedzenie w stylu: "Dla mnie kolego twoje IQ zbliżone jest do poziomu inteligencji śledzia bałtyckiego", no ale nie wymagajmy finezji od przeciętnego surfera. Grozę budzi sformułowanie np: ogłoszenia zamieszczonego w dziale motoryzacyjnym. Pozwolę sobie zacytować: "auto jest sprowadzone z anglin jest sprawne jerzdzoce, posiada dowut rejestaracyjny angilski wiec morzna je bedzie zarejestrowac, popszerubkach przebiek 97 tysiecy mil jest to silnik na lacuchu disel, kolru srebrnego, posiada drobne rysy na tylnym zderzaku nprawde warto w tej cenie w tym alcie jest USZKODZONA TURBINA NADAL JEZDZ ALE KOPCI, po szczguly prosze dzwonic interesuje nas wspulpraca na stale morzemy sprowadzic karzde alto masztne na zamuwienie po wstampnych negocjach informacje na tel."

Ja rozumiem, że w trakcie pisania powstają literówki i czasem "ó" zmieni się w "o", ale nigdy w "u". Tak samo końcówki "ą" i "om". To nie to samo chyba być "kierowcom", co być "kierowcą" albo mówić że: "źle się dzieje sprzedawcą". No chyba jasne, że "sprzedawcom". Często mówi się teraz o dysleksji czy dysortografii, ale według mnie jest to takie samo tłumaczenie, jak zwykłe rozwydrzenie nazywa się "zespołem ADHD".

Niemalże do szału doprowadzają mnie powszechnie używane formy "wyszłem", "przyszłem". Ludzie, skąd się to u Was bierze? Nie chciałbym urazić mieszkańców wsi, bo naleciałości w ich mowie mają głębsze korzenie, ale zawołanie u rodowitego mieszczucha, znajomego zresztą, typu "Kobito, weź te piniendze", budzi irytację. Mikołaj Rej mówił, że Polacy swój język mają. Przepraszam bardzo. Dla mnie to nie jest polszczyzna, za którą zginęło wielu naszych rodaków. Jeśli osoba, która ukończyła studia, nie potrafi odmienić prawidłowo po polsku nazwiska Donalda Tuska (słynne Donaldu Tusku), to naprawdę można się załamać.

Oczywiście do tego trzeba dorzucić parę zwrotów brzmiących obcojęzycznie, typu: cool, event albo swojskie "zajebiście" i mamy mieszankę tłumoctwa ze szpanerstwem. Od razu informuję, że nie skończyłem żadnych specjalnych szkół i z powodów życiowo-osobistych nawet nie mam matury. Ale zawsze twierdziłem i dalej tak uważam, że na żadnych studiach nie uczą inteligencji. Brak poszanowania dla naszej mowy ojczystej traktuję bardzo osobiście, bo to, czego nie zrobiono pod zaborami ani w czasie różnej maści okupacji, dzieje się teraz. Zatracając podstawy mowy i naszego języka zatracamy naszą tożsamość narodową, dlatego uważam, że mówiąc coś czy pisząc powinno się pamiętać chociażby o dzieciach z Wrześni, które w 1901 roku zastrajkowały w obronie naszego języka.

Śmiejemy się z Halinki Kiepskiej ze znanego serialu, jak mówi: "Świeże ciasteczka księdzu proboszczu przyniesłam", ale śmiejemy się z samych siebie. Może faktycznie to i owo jest trochę przerysowane, ale obyśmy nie obudzili się kiedyś z ręką w nocniku, stwierdzając, że jesteśmy tylko kloszardami Europy. Chciałbym, aby moi krajanie byli tak dumni ze swojej tożsamości narodowej jak mieszkańcy Anglii, Niemiec czy Francji, a bez własnej mowy nie będzie to w pełni możliwe. Dlatego pielęgnujmy słowa, zwroty i inne formy, abyśmy nie zatracili tego, co w nas najważniejsze. Polskości.

 
 
                                                                                                          tekst niniejszy dedykuję Rudelli vel Shellma alias Inna
Borsuk 6x9
Wasze komentarze (125) »
Leeon
(2013-11-01 18:11:04)
"A tera ja żem to wyciągł"
Może zamiast bić pianę, zacznijmy rozmawiać? ; -)
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Borsuk 6x9 o sobie

kierowca odrzutowca zwanego renatą: dla niewtajemniczonych zawodowy morderca za kółkiem 40 tonowego kolosa rozjeżdżającego resztki dróg i siejący postrach wśród operatorów aut osobowych jak też ludności pieszej miast i wsi. :P a mnie to wisi hyhy