blog.etransport.pl
Doświadczenie kierowcy zawodowego - BRAK
  
O marzeniach
2013-04-30
W kwestii poszukiwania pracy w tym tygodniu troszkę zwolniłem. Masa innych zajęć do tego dość sporo pracy no i też weekend majowy. Wiem jak jest w wielu firmach teraz. Nawet nikt nie miał by czasu ze mną gadać.  Niestety doba ma tylko 24 godziny, więc po prostu czasu mi brakło, żeby jeździć. Poza tym jeszcze o bliskich trzeba zadbać. Więc kilka dni zleciało nie wiadomo kiedy.

Dzisiaj chciałbym napisać coś o głębszym przesłaniu.

O marzeniach. Każdy ma jakieś. Każdy czegoś chce, każdy do czegoś dąży. Kwestią jest na ile wiemy czego konkretnie chcemy, a na ile chcemy "jednorożca". W kwestii marzeń bardzo duży wpływ na moje życie miał obejrzany w internecie wykład Jacka Walkiewicza pt. Pełna moc możliwości. Ja osobiście zmieniłem marzenia na cele. Nie chce marzyć o szczęśliwym życiu, stabilizacji i innych pochodnych, bo to jest nic. Teoretycznie czegoś chcemy, a tak na prawdę nie mamy pojęcia czego. Nie można dążyć do czegoś, jeżeli nie wiemy czego chcemy. Konkrety. Marzenia są ważne, ale ciężko je zrealizować, bo w zasadzie nie wiemy czego chcemy.
Ja robiąc prawo jazdy na ciężarówki postawiłem sobie cele na bieżący rok jak i oczywiście cele na dalszy okres czasu. Cele są różne, ale w większości są materialne, a jeżeli nie są czysto materialne to i tak wiążą się z pieniędzmi.

Więc na początek:
Cel - obowiązek. Spłacić "długi".Jest to mój  priorytet. Jako długi nie mówię o komorniku itp. Mówię o spłacie pieniędzy na prawo jazdy i pochodne, które pożyczyłem od siostry i od koleżanki. Co prawda dostałem pieniądze z terminem spłaty "jak będziesz miał to oddasz", ale chciałbym oddać jak najszybciej.

Dalej jest zmiana samochodu. Od zawsze marzy mi się BMW 7 model E38. I w tym momencie totalnie mnie nie obchodzi czy sądzicie, że to świetna limuzyna czy auto dla wieśniaków, więc jeżeli nie chcesz mi sprezentować takiego samochodu to proszę przemilcz tą kwestię. To jest moja sprawa. Wielu zacznie mówić, że to auto dla dresiarzy inni, że drogie w utrzymaniu, że sie nie opłaca itp. Moi drodzy być może się nie opłaca, ale WARTO. Będzie drogie, dużo pali, w naprawach też co swoje trzeba wydać, ale będzie warto. Dlatego, że spełnię swój cel. W wykładzie p. Walkiewicza jest bardzo dobrze wytłumaczona różnica między "opłaca się", a "warto". Być może okaże się, że moje wymarzone BMW się nie opłaca, ale jestem pewien, że będzie warto. Poza tym, celem jest jeżdzenie na międzynarodówce. Jak będę tym autem jeździć raz na tydzień czy raz na 3 tygodnie to mnie to jakoś strasznie nie zeżre. W każdym razie na początku nie będę jadł, nie będę pił, będę chodził w jednych spodniach przez pół roku, ale auto kupię. Tu chodzi o ideę.

Kolejnym celem jest skok na bungee. Od zawsze kochałem adrenalinę dziwnego pochodzenia. Jedni grają w szachy, inni biegają, a ja chcę skoczyć na bungee. Nie wiem co mnie w tym tak ciągnie, ale podoba mi się to strasznie. Moment kiedy stoisz kilkadziesiąt metrów nad ziemią i się zastanawiasz. I już lecisz. To musi być coś pięknego. Chcę tego doświadczyć.

Jak bungee to i spadochron. To jest dopiero totalny odlot. Kilka kilometrów nad ziemią i lecisz. Lecisz z prędkością jaką rozwija auto na drodze, tylko bez blachy, szyb, poduszek itp. Tylko w pewnym momencie otwierasz spadochron. To musi być cudowne.

Dalej chciałbym dojść do takiej stabilizacji finansowej, że jak przyjdzie dłuższy weekend to po prostu wsiądę w auto i pojadę gdzieś na kilka dni. Póki co chciałbym, ale mnie po prostu nie stać.

No i cel najważniejszy(z tych mniejszych), który ma konkretny limit czasu. Chce zobaczyć nasze cudne morze zimą. Chce pojechać nad Bałtyk zimą. Tak wiem. To szalone. Wsiądę w auto o 4 rano. Zajadę do Łeby za widnego. Prześpie się. Zamoczę nogi w morzu i wrócę z powrotem kilkaset kilometrów. Jeżeli myślicie, że to szalone - to świetnie. Jeżeli myślicie, że to głupie - wasza sprawa. Dla mnie to jest cel. Chce zrobić coś co mi chodzi po głowie od dawna.

Plan na dłuższy okres czasu to mieszkanie. Chciałbym mieć coś swojego. No ale żeby kupić mieszkanie trzeba mieć pieniądze. Żeby mieć pieniądze trzeba mieć kredyt. Żeby mieć kredyt trzeba mieć pieniądze. I tak koło się zamyka. Trzeba mieć pieniądze na wkład własny i potem na raty. Więc po pewnym czasie będę chciał coś kupić, ale na to daję sobie jeszcze 3 lata.

No i chciałbym godnie żyć. Nie chcę się martwić tak jak do tej pory czy do 10tego starczy mi pieniędzy. Nie potrzebuję dużo. Zostałem wychowany w taki sposób, że nie jestem rozrzutny. Mam to co mi jest do życia niezbędne i raz za kiedy "na coś sobie pozwolę". Chcę zarabiać tyle, żeby mi wystarczyło na bieżące życie i żeby się dało coś niecoś odłożyć. Nie kombinować czy w tym miesiącu iść do dentysty czy kupić sobie książkę. Chce mieć zdrowe zęby i czytać.

Być może zaczniecie mi pisać "Krzysiek, nie znajdziesz w ten sposób żony, spędzisz resztę życia w kabinie". Kobietę jak przyjdzie pora znajdę, póki co totalnie nie szukam. Mam naturę podrywacza, ale na chwilę obecną staram się bardziej odstraszać od siebie dziewczyny, żeby się w coś nie wpakować. Bo tu się okaże, że któraś strona się zaangażuje, a trzeba będzie jechać i będzie problem. Na wszystko przyjdzie pora.

Podsumowując: jeżeli chcesz się przyczynić do spełnienia moich marzeń, to daj znać i zainteresowanym wyślę numer konta (dowcip mi się ostatnio wyostrza), a w międzyczasie klik w kwadrat poniżej. :)

Pozdrawiam wszystkich i na prawdę jestem pod wrażeniem ilości odwiedzin mojego bloga! Czytajcie, komentujcie, udostępniajcie na fb i nie tylko!

 Kliknij w kwadrat poniżej,   Dla Ciebie to nie problem kilka krótkich sekund, dla mnie motywacja do dalszego pisania.
                                                                            VVVVVVVVVV
Krille
Wasze komentarze (4) »
Kinia_etransport.pl
(2013-05-01 20:35:49)
A dlaczego szalonym miałoby być zobaczenie Bałtyku zimą? :) Prędzej to zamoczenie
nóg, o którym wspominasz :) Poczekaj z tym marzeniem (podziwianie morza zimą) na
kilkudniowe duże mrozy, wtedy jest najciekawiej i widowiskowo :)
capri
(2013-05-01 20:56:30)
Dobrze się czyta. Zgrabnie jest. Tylko... takie to strasznie rozsądne. Nawet marzenia
próbujesz wtłoczyć w sztywne ramki. I ograniczyć oczekiwania. I niech się, broń Boże
nikt nie angażuje. Ma być tak, potem to, a na końcu tamto.
Otóż nie będzie :) Znasz zasadę "każdemu to, na czym mu najmniej zależy"? Życie Cię
zaskoczy milion razy. I Ty sam się zaskoczysz. Nie bój się marzeń. Dają siłę, postęp,
rozwój. Może pozwól na to im i sobie :)
Powodzenia :)
Yeti
(2013-05-03 09:39:20)
Kiedyś taka starsza mądra kobieta powiedziała mi "chcesz rozśmieszyć Boga, zdradź mu
swoje plany". Kolego, gratuluję uporu, samozaparcia w dążeniu do celu. Ale tu skłonię
głowę przed słowami Capri, nie powkładasz wszystkiego w ramki, wstrząsów nie
unikniesz, bo to Polska, tu się nie da zrobić nic w bezpieczny, racjonalny sposób.
Ale życzę powodzenia; )
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Krille o sobie

Krzysiek 24 lata Zamieszkały w Częstochowie (śląskie) Zainteresowania: motoryzacja, nowoczesne technologie, psychologia behawioralna - "specjalność" mowa ciała