blog.etransport.pl
Doświadczenie kierowcy zawodowego - BRAK
  
Poszukiwania czas zacząć.
2013-04-23
Do Radek75: Nie dziwię się szefom, że się boją młodych zatrudniać. Ja to nawet doskonale rozumiem. Zestaw za kilkaset tysięcy, towar w milionach, terminy itp. Ja to doskonale rozumiem. Napisałeś "Wkoło
komina lepsze niż siedzenie n tyłku i podziwianie zdobytych kategorii na prawie
jazdy" Na prawo jazdy patrzę chwilowo jak na przekleństwo. Jest nowe, piękne, cudowne, błyszczy się i z tyłu ma wypisaną masę znaczków. I co z tego? Tylko tyle, że sam kawałek plastiku nie jest warty tych kilku tysięcy które poszło na moją "edukację". Bardzo chętnie pojeżdzę w koło komina. Mogę nawet wozić pszczoły luzem starym Jelczem. Cokolwiek. Byle dostać rozpędu. Jak ktoś mi pomoże wrzucić pierwszy bieg, to dalej wiem, że sobie poradzę sam. Potrzebuję tylko startu.


Ponieważ jestem typem człowieka, który woli mieć problem z podjęciem decyzji z racji nadmiaru ofert, niż z powodu ich braku, oprócz wsparcia rodziny rozpocząłem poszukiwania pracy na kierowcę.

Pierwsza firma jaka padła moją ofiarą była firma hm. Nazwijmy ją "Kwiat Lotosu" z racji, że mieści się przy ulicy Lotosu.

Niedaleko tej firmy mieszka moja koleżanka. Jak u niej bywałem za czasów, gdy ciężarówki były w strefie marzeń widywałem auta, które tam sobie czasem stały.
Więc stwierdziłem, że warto zapytać. Był to początek kwietnia. Poszedłem, po placu jeździł sobie pan zielonym traktorkiem, doprowadzał do ładu plac, który długa zima bardzo zdewastowała.
Jest super. Ten pan jest szefem firmy. Pytam się o pracę. Zależy mi, chcę pracować tylko mam taki defekt, że nie mam doświadczenia, ale na prawdę bardzo chętnie go nabiorę.
Na co słyszę, że brak doświadczenia nie jest jakimś ogromnym problemem, bo zawsze jak zatrudniają nowego kierowce to pierwsze tournne robią na podwójnej. Ale nie w tej chwili. W połowie maja proszę zadzwonić, bo będę ściągał 14 ciągników. Kierowcy będą potrzebni. Myślę sobie do połowy maja jeszcze kupa czasu, może coś znajdę, ale zawsze warto mieć jakieś wyjście awaryjne. Będę miał to na uwadze.

W połowie kwietnia byłem znowu u koleżanki, poszliśmy na spacer, widzę kierowcę z tej firmy. Spina zestaw. Podszedłem, pogadałem. Dowiedziałem się, że w miarę co weekend są w domu. Trasy dosyć fajne. Raczej bez przerzutów. Pieniądze dość przyzwoite. Powiedział, że 4 chłopaków odeszło, więc żebym dzwonił, może coś się uda. W międzyczasie dostałem wykład moralny z serii:"Poszukaj sobie innego zajęcia, ta praca jest na prawdę niewdzięczna." Moja koleżanka została wzięta za moją narzeczoną. Powiedział jej, żeby mi wybiła z głowy ciężarówki itp. Ale nie o tym.

 Następnego dnia zadzwoniłem do szefa. Mówię, że rozmawiałem z jednym kierowcą, że coś jest wolne. Kojarzył mnie, bo pytał czy ja to ten chłopak ze srebrnej meganki(myśle to już plus. Mniej więcej kojarzy z kim rozmawia. Zapamiętał. To dobry znak). Powiedział, że póki co jest taki chaos i zamęt, że nic nie wie. Proszę o telefon za tydzień. Za tydzień było w poniedziałek. Zadzwoniłem. Przedstawiłem się po raz kolejny. Mówię kim jestem, że w sprawie pracy dzwonię tak jak Pan mówił, żeby zadzwonić.
Szef o dziwo mówi, że sytuacja w firmie stabilna i że prosi o telefon w piątek, bo będzie wszystko wiedział. Dziwna ta ostatnia rozmowa była... Nie mam pojęcia czego się spodziewać.

I teraz znowu to cholerne czekanie, żeby tylko zadzwonić...

Pozdrawiam!


                                                                           
Krille
Wasze komentarze (5) »
Kinia_etransport.pl
(2013-04-24 10:26:53)
To teraz razem z Tobą w napięciu oczekujemy piątku ; -)
ese
(2013-04-24 14:29:57)
Trzymam kciuki za powodzenie. Tym bardziej, że rzadko widuje się tutaj tak rozsądne
podejście tak do tematu, jak i ogólnie życia.
Przy okazji zwrócę uwagę na fragment "

"Następnego dnia zadzwoniłem do szefa. Mówię, że rozmawiałem z jednym kierowcą, że
coś jest wolne. Kojarzył mnie, bo pytał czy ja to ten chłopak ze srebrnej meganki
(myśle to już plus. Mniej więcej kojarzy z kim rozmawia. Zapamiętał. To dobry znak).
"

Ciągle namawiam -w miarę możliwości- do osobistego pokazania się w firmie w której
chcielibyśmy pracować, zamiast "dziendobry czy są przyjęcia za kierowcę?". Bo wtedy
bardzo często od kogoś (bywa, że przypadkowego kto podniósł słuchawkę) słyszymy
"proszę zadzwonić za (do wyboru) trzy dni, tydzień, dwa tygodnie... Czekamy,
dzwonimy za tydzień czy trzy, znów słysząc od kogoś podobną formułkę.
Radek75
(2013-04-24 14:38:16)
Krzysztof jesteś pod ogromnym ciśnieniem które sam sobie wytwarzasz. Jeszcze trochę i
zrobisz stolca diamentami. Chłopie napisałem Ci przecież że jeśli nie drzwiami to
oknem. Czytając twoje wpisy mam wrażenie że piszę z człowiekiem konsekwentnym ( a co
najmniej upartym), a ty tymczasem uczepiłeś się jednego gościa i czekasz. Na co?
Wyznacz sobie teren w promieniu (powiedzmy) 40 km od miejsca zamieszkania i działaj.
Uwierz mi byłem w identycznej sytuacji (tyle że ja mam kategorię C czyli mało
pożądaną na rynku pracy) i też pierwsze 2 tygodnie spędziłem na czekaniu. Następny
tydzień jeździłem szukając pracy, i w końcu ją dostałem. Robota nie przyjdzie do
ciebie sama. Zmykam o 16:00 polskiego czasu wyjeżdżam na zlecenie. Zleceniodawca ma
firmę 30 mil od naszego domu i Bóg wie z czym i gdzie pojadę. Taki los na freelance.
Powodzenia.
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Krille o sobie

Krzysiek 24 lata Zamieszkały w Częstochowie (śląskie) Zainteresowania: motoryzacja, nowoczesne technologie, psychologia behawioralna - "specjalność" mowa ciała