blog.etransport.pl
międzynarodówka busem czyli Polska Chiny w 2 godziny
  
Dzień w ktorym strzeliłem sobie w stope
2011-12-29
Był to mroźny dzień stycznia A.D.2005.Po rozstaniu sie bez żalu z firmą produkującą wielkie nic, trzeba było sie zastanowić co dalej.Ofert w anonsach pełno, ale nie nadawałem sie wtedy na sprzedawce filtrów do wody, odkurzaczy piorących czy magicznych płynów odchudzających, ktore tak naprawde wywołują tylko sraczke.nie, to nie dla mnie myśle.No cóz, ostatnia nadzieja dla mnie w urzędzie pracy, albo kariera aktorska w przemyśle porno.Po zjawieniu sie w urzędzie, pani urzędniczka, ktora przyszła do pracy w ten dzien za kare, zarejestrowałamnie jako bezrobotnego, bez prawa do zasiłku i ze słuzbową grzecznoscia spytala jakiej pracy szukam.Po chwili zastanowienia sie odpowiedzialem ze najlepiej jako kierowca, ale niekoniecznie w pizzerii bo tam nie zarobie.Chce na busa, jakies materiały budowlane rozwozic czy piwo po sklepach.Po chwili zastanowienia, pani urzedniczka zerwałakawałek papieru z faxu i informuje mnie ze przyszła oferta z firmy transportowej i obdarowuje mnie kartka z numerem telefonu.podziekowałem, wyszedłem z urzędu i pędem do domu, celem wykonania rozmowy.Kilka godzin pozniej bylem juz umowiony ze nastepnego dnia jade do Norwegii.Stała trasa, rozładunek i załadunek w tym samym miejscu.czego chciec wiecej na początek.moze tylko lepszej kasy, bo stawka nie powalała.Nowemu szefowi nie przeszkadzalo, ze małolat bez doswiadczenia, W koncu pojade na 2 auta pierwszy raz i starszy kierowca mi pokaże co i jak, a potem juz sam bede sobie ogarniał robote.Ten starszy kierowca pokazał mi jeszcze pod promem jak powinna wyglądać praca kierowcy.Pokazał jak spakować busika papierosami, piwem, wódką i Bóg jeden raczy wiedziec czym jeszcze, na łosiowie pokazał miejsca zbytu, jak jechać busem zeby miec te kilka litrów do osobówki...o zgrozo myśle sobie, ale co tam.kazdy kombinuje bo czasy ciężkie.Oczywiscie trasy musiałem nauczyc sie sam, bo ów "kolega z pracy", bardziej był zajęty capsztykiem, niz szkoleniem młodego.był mroźny dzien stycznia, dzień w którym wybierajac zawód kierowcy, strzeliłem sobie w stope.Stopa do dzisiaj sie nie zagoiła a na ukojenie bolącej stopy, pomaga tylko wciśniecie nią, pedału gazu.... Szerokości, przyczepności.JoŁ! :)
SUPEROLO
Wasze komentarze (43) »
Radoo
(2012-07-30 19:32:17)
Skromnie niżej podpisany zawsze twierdził, że drajwerka to nie praca... to styl życia
jest. O czym świadczy choćby to, że w drugim tygodniu wolnego zamiast rozkoszować się
kuchnią, łazienką tudzież łóżkiem miło rozgrzanym, siedzę i czytam forum...
Najśmieszniejsze, że nie mam tu wcale na myśli prowadzenia auta samego w sobie, bo
niestety ale pracy kierowcy w pracy kierowcy jest zaskakująco niewiele. Przynajmniej
na przerzutach, większość czasu to załadunki, rozładunki, czekanie, papiery (czekanie
x godzin na numer referencyjny pod DHLem czy inną logistyką to jakby standard),
parkingi, weekendy etc. Nie byłbym już w stanie w tej chwili przestawić się na pracę
8h w trakcie której stoi nade mną szef/dyrektor/kierow nik/brygadzista czy łotewer
kto tam jeszcze. Kierowca po odjęciu sms'a z adresami i czasami sam sobie zostaje
sterem i sternikiem. Inna ciekawa sprawa o której nikt drodzy koledzy nie mówi -
nasza praca to ucieczka od odpowiedzialności (tej prawdziwej, życiowej) - i to w tym
lubię najbardziej :) stara (żona, matka, kochanka... kto tam z kim mieszka) zostaje w
domu, razem z dzieciakami, domem, problemami a my cóż... jesteśmy w pracy.
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.