blog.etransport.pl
Okiem Shellmy
  
„Ten seks, te tirówki, te zdrady” - okiem szelmy
2019-10-05

Ten seks, te tirówki, te zdrady”  - Autor wątku zapytał: „ile można pisać, gadać i rozmyślać o jednym?”. Otóż, można...



...Miała w oczach ich zamęt, w piersi -  ich oddechy,

I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!...” 

(B. Leśmian, Strój)



    „Leśne ssaki” -takim pogardliwym określeniem panowie nazywają kobiety, które zarabiają swymi ciałami. „Te tirówki” spędzają sen z oczu wielu kobiet. Większość ludzi deklaruje pogardę względem „najstarszego zawodu świata”. Jak to możliwe, że prostytucja nie znika? Ba, ma się całkiem dobrze? Czy możliwe, że ci sami mężczyźni, którzy żonom deklarują wierność do grobowej deski, poza domem rozgrzewają swymi oddechami powszechnie wzgardzone ciała? Chyba jest to możliwe, ponieważ bez popytu nie ma podaży. Zamykanie oczu nie sprawi, że prostytutki znikną.



    Wielokrotnie wybuchały na forum gorące dyskusje o wierności i zdradach. Ich częstotliwość i intensywność jest nie mniejsza od ilości i namiętności rozmów na temat wysokości zarobków w branży transportowej. Dlaczego„tirówki” budzą takie mocne emocje? Przecież, mogło by się wydawać (he, he), że nie ma chętnych do płacenia za seks. Nie będę próbowała ani bronić prostytucji, ani jej ganić. Bardziej intryguje mnie postawa osób „porządnych” wobec zjawiska. Poniższe przykłady zaczerpnięte są z forum. Pisowni nie zmieniałam (będzie ciekawiej, czy drastyczniej?):



~tg2d: zdrady jest coraz wiecej bo jest coraz wiecej szmat ktore do tegoprowokuja - (niemowie o porzadnyc dziewczynach), tylko o tych co daja



~jolka: widzisz Magda takie zdziry nie patrza na dzieci to puste krowy nie wiedza ze dzieci cierpia mysla tylko macica dziwki



~MILI: A NA MOJEGO MĘZUSIA NIE NAŻEKAM JEST CUDNY(...), ale [zdrady] JABYM NIE WYBACZYŁA CHOCIASZ MAM DZIECI NIE ŻYŁA BYM Z DRANIEM



~zuzia: ja mojemu kiedyś powiedział ze jak sie dowiem to jaja przy samej* urwie



~zyczliwa: z ycze Wam tego by Wasze kobiety zdradzaqly.. zebyscie poczuli to. ciekawe co wtedy powiecie.



~xxxxxxx: faceci to jacys poje bu sy, haha skoro im latwo sie przyznacze dziwke zaliczyl, niz ze z tych szmat niekorzysta bo ma fajna zone, kur wa kurwia rza sie nie wstydzi i odwrotnie, przeciez to smieszne obrzydliwe i karygodne, dziecinada, zycze kazdemu facetowi by taka zdzira czyms go zarazila, tak! zeby musial po jajach ciagle sie drapac, zreszta rozne wypadki po ludziach chodza, jest cos takiego niecudzoloz! i taki palant chce miec zone i rodzine, albo szczesliwy powrot do domu, takiego od razu kara powinna spotkac …



~Magda: to sa durnowate babsztyle, faceci tez skoro na takie leca, dla faceta rodzina chyba jednak malo znaczy skoro pociagaja go puste zepsute cuchnace puszczalskie lafiry ndy, ja to to swojemu jaja uszkodzila bymt ak zeby wiecej zadnej kobiety niemogl ruszyc, hihihi jesli by mnie oszukiwal, bo jesli by powiedzal ze poznal jakas i odchodzi to droga wolna...



    Kobiety o kobietach … Po lekturze tych paru wpisów (a to naprawdę znikoma próbka deklaracji forumowych gości) nasuwa się kilka kwestii, m.in.: 1/ kultura języka (nie oszukujmy się - jej brak), 2/ idea przysięgi małżeńskiej, 3/ szacunek do drugiego człowieka. Nieustannie zadziwia mnie, że stateczne matrony, czułe żony, troskliwe matki, operują takim słownictwem. Wierzyć się nie chce, że kochające żony grożą okaleczaniem partnerów, na okoliczność, gdyby nie dochowali wierności. Czym różnią się moralnie autorki powyższych słów od pań spod latarni? Na moje oko – niczym. Różnice dostrzegam na innej płaszczyźnie – np. „żony” mają zacniejsze zaplecze higieniczne, gdy uprawiają seks (pytanie, czy z niego korzystają?;>) Rozumiem emocje, ponieważ temat jest drażliwy. Niemniej, brak kultury, empatii, chęci zrozumienia zjawiska bolą bardzo mocno. Deklarowanie wielkiej miłości do męża i jednoczesne zastrzeżenia, że zdrady nie można wybaczyć – zdecydowanie utwierdza mnie w przekonaniu, że w tych przypadkach na planie pierwszym jest ewidentnie miłość własna, a nie – do partnera.



 

...I nie było nikogo, kto by nie był dumny,

Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny....”

(B. Leśmian, Strój)



    Rozładowanie emocji? Samotność? Zawodowe frustracje? Fizjologia? Bezmyślność? Popęd? Oziębła żona? Chuć? Brak partnerki? Życiowe zakręty? - nie wiem, jakie są najczęstsze przyczyn zdrad - nie przeprowadzałam badań. Jednak zdrady są zjawiskiem powszechnym, publicznie pogardzanym, a w zaciszu domowym - wstydliwie przemilczanym. Jednocześnie intryguje mnie, jak zawzięcie mężczyźni zarzekają się, iż z „dziwek” nie korzystają. Owszem, jeszcze jakoś ujdzie przyznanie się do intymnych zbliżeń z koleżanką z pracy, panią z baru itp. Płacenie za seks w wielu przypadkach przypisuje się "mięczakom", "brudasom", "nieudacznikom". Odpuściłam zbieranie materiałów rzeczowych, czyli przykładów z forum. Wszak wszyscy znamy realia. Przecież "one" (tirówki znaczy) są dla „innych” (ci bliżej nieokreśleni inni to zwykle - w forumowych wizjach - kierowcy osobówek, "bo jak zestawem zatrzymać się, gdy brak pobocza? przy wąskiej leśnej dróżce"?;>. Wcale nie podważam, że głównie kierowcy osobówek są klientami przydrożnych prostytutek. Być może tak jest (ciekawa jestem, czy ktoś prowadzi statystyki? Pewnie tak ;>), tylko zwracam uwagę na asekuracyjne spychanie odpowiedzialności na "tych innych". Wszak kierowcy osobówek będą bronić się argumentem, że nazwa "tirówka" mówi sama za siebie (a ja widziałam na poboczach i ruszające się kabiny zestawów, i osobówki zabierające skąpo ubrane kobiety ;>).



    Dlaczego tak trudno przyznać się do bliższych kontaktów z kobietą lekkich obyczajów? Wstyd? Lęk? Hm, niektórzy wstydu nie mają, niczego się nie lękają. Przy alkoholu chojraczą, prowadzą swoiste rankingi. Ciekawe, że nie porusza się tego tematu „u cioci na imieninach”, tylko w gronie zaufanych (bądź kompletnie nieznanych, anonimowych) kolegów. W rodzinnym gronie wszyscy chórem potępiają „ladacznice”. Wzdrygają się na samo „brzydkie” słowo „prostytucja”. Aż dziw bierze, że w takim porządnym społeczeństwie nierząd kwitnie...



    Powszechna obłuda („kijem takiej bym nie tknął” - a jednak ktoś „tyka” i nie tylko kijem), myślenie życzeniowe („mój mąż nigdy mnie niez dradzi, on gardzi TAKIMI kobietami”), agresja werbalna i brak kultury (przytoczone wyżej cytaty) zamiast racjonalnego myślenia – taki jest smutny obraz polskiej obyczajowości.



(...) Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił,

Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.

 

A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,

I nie było nikogo, kto by jej nie zabił...”

(B. Leśmian, Strój)



    Na moje oko, gdy wziąć pod uwagę obraz całego społeczeństwa, prostytutki to bardzo uczciwe kobiety. Niektórzy nazywają ich zajęcie zdobywaniem „łatwych pieniędzy”. Nie podzielam tej opinii. Różne czynniki sprawiają, że kobieta zaczyna zarabiać na ulicy. Będąc „ladacznicą” ma wyryte na duszy piętno, z którym musi żyć. Dodatkowo ma „piętno na czole”, czyli świadomość, że wszyscy nią gardzą – od zdradzanych żon, po – mężczyzn, którzy traktują ją przedmiotowo. Paradoksalnie, osoby tak surowo oceniające „zawodowe lampucery”, wielokrotnie wykazują się kurestwem nie fizycznym, ale – życiowym. Zdradzamy nasze ideały w imię konformistycznych kompromisów, przymykamy oczy na krzywdę innych, na społeczną niesprawiedliwość. Przesuwamy granice naszej moralności w imię różnych zasad (np. „bo inni tak robią”).



    Mam świadomość, że przedstawiłam temat zdrad i „tirówek” dość skrótowo i schematycznie. Jest to zjawisko z jednej strony bardzo złożone (różnorodność przyczyn schodzenia na drogę cudzołożenia, liczne jego formy, mnogość możliwych skutków itd.), a z drugiej – bardzo proste. Świat jest okrągły i na okrągłych częściach ciała się kręci. Nie zawsze jest to głowa;>



    Pozwoliłam sobie na cytowanie w tej wypowiedzi fragmentów wiersza Bolesława Leśmiana pt. „Strój”. Na zakończenie jeszcze jeden cytat:



... Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył

I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.

 

>>Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu,

A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!

 

Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,

A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.

 

Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,

I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!<<. ..”

(B. Leśmian, Strój)



    Błądzić jest rzeczą ludzką, wybaczać – boską. Sądzę, że będziemy szczęśliwszymi ludźmi, gdy w nasze serca wtłoczymy więcej pierwiastków boskich właśnie. Nie ma sensu rozdrapywać ran. Życie jest zbyt krótkie, by złorzeczyć innym. Te słowa dedykuję kobietom, które panicznie boją się zdrad. To nie zdrada fizyczna jest największą traumą, jaka może nas spotkać. Dużo trudniej podnieść się ze świadomości, że w pogoni za zaspokojeniem własnego jestestwa, straciliśmy z oczu sens człowieczeństwa (a te słowa już były do wszystkich :-) ).



    Wiem, że tematu nie wyczerpałam. Będę zatem Was jeszcze w różnych formach nękać ;>



Z szelmowskim pozdrowieniem!

(alias... innym ;D )

Shellma
Wasze komentarze (102) »
młody_82
(2012-08-04 15:12:28)
ty to masz racje aa... a wiesz że krowa co dużo ryczy mało mleka daje,
barracuda
(2012-10-16 20:57:46)
kierowca kochanki, też nigdy nie płaciłem za seks, chociaż... żonie oddaję CAŁĄ
wypłatę. :)
Heń-reaktywacja
(2012-10-16 21:02:13)
wszedł 20; 57; 46 sekund i dostał zielonego...
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Shellma o sobie

O mnie? Nie lubię pisać o sobie. Inni robią to za mnie. Dużo tego było, nie sposób ogarnąć:D. A że lubię cytaty, o to jeden z nich: "~Ł ysy (2009-06-03 12:55:44) Jednym słowem, prawda boli zakłamane owieczki. Shellma tak trzymaj, wal prosto w zakłamane patrzały. Jest to jedyny sposób dotarcia do hipokrytów.".