blog.etransport.pl
...wszystkie drogi prowadzą do ludzi. (spostrzeżenia jeżdżącego pod prąd)
  
Noc
2018-01-07

   Kolejna noc za kierownicą. Która  w tym tygodniu? W miesiącu? W roku? Nie ważne, istotne jest to, że jest ostatnią przed długim weekendem. Zastanawiam się co zrobię z czasem. Posprzątam garaż? Poczytam? Wyjdę gdzieś? Upiję się?


Mały chłopiec ciągnie na sznurku swój wielki, drewniany, samochód. Dostał go od dziadka. Samochód jest piękny, ma czarne koła, niebieską kabinę kierowcy i czerwoną skrzynię. Na tej skrzyni chłopiec przewozi skarby jakie znalazł dziś na łące. Kwiaty mleczu, patyk z którego zrobi pistolet, martwego kreta i kilka kamyków które będą grobowcem kreta.


   Jeżdżę nocami już od lat. Polubiłem to. W nocy nie ma tłoku na drodze, gdy zatrzymuję się na kawę, nie muszę stać w kolejce, przeważnie jestem sam. Czasem przy innym stoliku siedzi inny „nietoperz”, ale nie zagadujemy do siebie. Nie w nocy. Noc jest zarezerwowana dla własnych myśli, a te są bardzo różne. Dziś zastanawiałem się co kieruje ludźmi odpowiedzialnymi za wysyłanie reklam do użytkowników poczty. Sam mam konto na Onecie, dostaję mnóstwo ofert, wszystkie one są napisane „specjalnie” dla mnie. Mam się poczuć wyróżniony, doceniony i chyba powinienem być wdzięczny za to że, ktoś tak o mnie dba. Oferują mi najczęściej kredyt, na dom, na samochód, na wczasy. Ciekawy jestem skąd wiedzą że jestem biedny i nie stać mnie na dom, samochód i wczasy? Proponują mi też środki na potencję i na powiększenie konaru. Jasna cholera! Skąd wiedzą że mam małego i że mi nie staje?


Chłopak trzyma za rękę dziewczynę. Idą wzdłuż rzeki, są bardzo młodzi, bardzo zakochani i pewni jutra. Wierzą że jutro będą dalej młodzi i zakochani. Że jutro może być tylko lepsze od dziś, a pojutrze lepsze od jutra. Nie wiedzą jeszcze, że tak młodzi i zakochani jak dziś, nie będą już nigdy. Nie wiedzą bo …są młodzi i zakochani.


   Niedawno minęła północ, do końca zostało mi jeszcze kilka godzin jazdy. Jesienne noce są paskudne, deszcz, wiatr, mgły. Bezchmurne i bezwietrzne, jesienne noce to jak nagroda za wytrwałość. Wtedy myśli są wesołe. Nie ma mowy by w taką noc przychodziły wspomnienia porażek czy kłopotów. Wtedy myślę tylko o tym, co było dobrego. Wspominam kolegów ze szkoły, z wojska. Zastanawiam się co u nich, jak sobie poradzili, kim są dzisiaj. Wspominam też czas spędzony z Ivy. Zabawne jest to, że nie mam wielu z nią wspomnień, nie dano nam czasu. Przez wszystkie lata kiedy jej nie widziałem, marzyłem o niej. Tak mocno że …marzenia te, stały się moim wspomnieniem. Wspominam to o czym marzyłem. Chyba nie jestem normalny.


Młodzi żołnierze stoją na pomoście. Sierżant – instruktor wrzeszczy na nich, ale to nic. Zimno jest gorsze od tego wrzasku. Ćwiczą zakładanie sprzętu ABC pod wodą. Nie jest to trudne ćwiczenie. ..w lecie, gdy woda jest ciepła. W listopadowe popołudnie to jak katorga. Jeden z żołnierzy wrzuca do jeziora swój sprzęt, po czy sam wskakuje do wody. Nie jest głęboko, tylko 3 metry. Woda jest zmącona, nic nie widać. Znajduje jedną płetwę, zakłada ją, potem to samo z drugą. Kilka sekund zajmuje mu znalezienie maski i fajki. Wkłada maskę, wydmuchuje z niej wodę. Zaczyna mu już brakować powietrza. Zimno nie jest już największym wrogiem. Jeszcze tylko fajka i można się wynurzyć. Z twarzą pod wodą, resztą sił wydmuchuje wodę z fajki. Prawa ręka w górę, kciuk i palec wskazujący  tworzą literę „O”. Dwa łapczywe wdechy przez fajkę i koniec ćwiczenia. Może wyjść z wody.


   Dzisiejsza noc nie jest tą z dobrymi wspomnieniami. Pada deszcz, wiatr co chwilę zmienia kierunek i siłę. Z radia sączy się „Last Christmas” (w listopadzie!), jestem jak w transie, zamiast zmienić stację albo wyłączyć radio, słucham tego i zaczynam powtarzać słowa. Masochizm? Pewnie tak. Ruch na drodze niewielki, a jadę po autostradzie. Ostatnie sto kilometrów będzie drogami krajowymi, tymi z gatunku „siódmej kolejności odśnieżania”. Nie lubię takiej jazdy, wtedy wszystko jest możliwe. Zwierzęta - nagle wyskakujące z krzaków, piesi - nie wiadomo co robiący w środku nocy na drodze, osobówki z kierowcami o różnych umiejętnościach i różnym stanie trzeźwości.


Mężczyzna niesie małą, białą trumnę. Przy nim nie ma nikogo. Kilka kroków za nim idzie kobieta i dwie dziewczynki. Kobieta cicho płacze, dziewczynki są przerażone. Boja się. Boją się mężczyzny. Boją się że on zrobi coś złego. A on niesie trumnę i porusza bezgłośnie ustami. Myliłby się ten, kto pomyślałby że to modlitwa. Mężczyzna klnie i złorzeczy. Przeklina Boga, bluźni przeciw wszystkiemu. Chciałby żeby świat się zapadł w otchłań. Żeby spłonął, żeby przestał  istnieć.


   Jeszcze kilka kilometrów i koniec autostrady. Przykręcam trochę ogrzewanie, nie chcę by ciepło mnie usypiało. To najtrudniejszy czas, wtedy przychodzi kryzys. Sen jest  podstępny, próbuje zawładnąć ciałem. Udaje że nie jest snem, udaje że to tylko relaks, odprężenie, ale to  …sen. To że na drodze pojawiają się dziwne zjawy, że drzewa przebiegają tuż przed autem, jest ostatnim krzykiem umysłu. Zatrzymaj się! Nie jedź dalej! Posłuchałem. Zatrzymałem się, wyszedłem na zewnątrz. Deszcz i wiatr przywróciły mi jasność myśli, przegnały zmęczenie. Obszedłem auto dookoła, zimno spowodowało napięcie mięśni. Wróciłem do samochodu, napiłem się wody i ruszyłem w drogę. Na wszelki wypadek zmniejszyłem jeszcze ogrzewanie i podkręciłem głośność w radiu.


Na brzegu jeziora stoi czarny samochód,   kobieta spaceruje wolno, czeka na kogoś. Jest zdenerwowana, niepewna, speszona i piękna. Obok jej auta zatrzymuje się inny samochód, wysiada z niego mężczyzna, nic nie mówi, podchodzi do kobiety, ona też nic nie mówi. Mężczyzna wyjmuje z kieszeni łańcuszek ze złotym serduszkiem i zapina go na szyi kobiety. Ciągle nic nie mówią. Ona przytula się do niego, on obejmuje ją z całej siły. Nie ma odwagi nic powiedzieć. Są tak blisko siebie, że czuje bicie jej serca.


   Jechałem już kilkadziesiąt minut „drogą siódmej kolejności odśnieżania”, zbliżałem się do ostrego zakrętu, zwolniłem. Tuż za zakrętem zobaczyłem światła. Świeciły reflektory rozstawione na trójnogach, migały niebieskie koguty karetki, wozu strażackiego i radiowozów. Zatrzymałem się. Byłem ciekawy co się stało. Wyszedłem z auta i poszedłem w stronę świateł. Po prawej stronie stał stary, zdezelowany traktor rolniczy, za nim radiowóz z włączonymi kogutami. Drzwi od radiowozu były otwarte, na siedzeniu siedział starszy mężczyzna, wyglądał na kompletnie pijanego, na nadgarstkach miał kajdanki. Dwóch policjantów zadawało mu pytania, ale on nie odpowiadał. Bełkotał coś pod nosem bez sensu. Po drugiej stronie drogi, też z włączonymi kogutami stał ambulans. W nim też drzwi były otwarte, jakiś człowiek w czerwonym uniformie wypełniał jakieś papiery. Strażacy wielkimi miotłami sprzątali z ulicy porozrzucane pudła i paczki. Minąłem ich bez słowa. Oni też się nie odezwali, w rowie leżał ciągnik, biały Actros. Był bardzo rozbity, przednia szyba była potłuczona, drzwi wyrwane – zapewne przez strażaków. Bok naczepy był cały rozpruty przez drzewo rosnące na poboczu. To tędy wypadły na drogę paczki, które sprzątali teraz strażacy. Zobaczyłem już co się stało, chciałem wrócić do swojego auta. Rozejrzałem się w koło, ale nigdzie go nie widziałem. Zapytałem jednego ze strażaków czy nie widział tu białej ciężarówki, ale on mnie zignorował. Nie odpowiedział, tylko ciągle robił swoje. Postanowiłem zapytać któregoś z policjantów, ale oni też nie zwracali na mnie uwagi. Trochę zmieszany, a trochę zdenerwowany chciałem wrzasnąć. Chciałem powiedzieć „tu jestem,  patrzcie na mnie”, ale wtedy zobaczyłem to czego podświadomie nie chciałem zobaczyć. Na poboczu, przykryty czarną, lśniącą od wody folią, leżał człowiek. To pewnie kierowca tej ciężarówki – pomyślałem. Podszedłem bliżej i przyjrzałem się dokładniej, w mokrej foli odbijały się niebieskie światła, nie mogłem przez to zobaczyć szczegółów. Zauważyłem że spod folii wystają nogi. Ten człowiek miał takie same buty jak ja. Wtedy zerwał się wiatr. Folia, mimo że ciężka i mokra, z jednej strony się podwinęła, zobaczyłem  rękę tego człowieka. Cała była pokryta tatuażem, takim samym jak mój.

 

   Ktoś dotknął mojego ramienia, odwróciłem się, przede mną stał  …mój Anioł Stróż. Uśmiechnął się serdecznie odsłaniając zęby z dziurą po wybitej jedynce. Wyglądał tragicznie, nie dość że łajza, to na dodatek łajza przemoczona.

-Chodź Leeon ze mną, muśis zagrać w sachy. Moon Gun Gali juz ceka na ciebie z sachownicą.

Poszedłem za nim. Zaprowadził mnie na druga stronę drogi, wszystko po tamtej stronie spowite było mgłą. Weszliśmy w nią. Po chwili znaleźliśmy się na parkingu na którym już kiedyś byłem. Na kamiennym stole rozłożona szachownica. Przy niej kot w pięknym, niewidzialnym kapeluszu i wysokich, niewidzialnych butach.

-Witaj.

Powiedział kot.

-Białe czy czarne?

-Tym razem białe.

Powiedziałem.

Zrobiłem pierwszy ruch. Nie czułem się na siłach. Grałem jak neptyk, kot zaś był w świetnej formie. Nie miałem szans. Po kilku minutach wciągnąłem prawą rękę w kierunku szachownicy i przewróciłem swojego króla, poddając partię.

-Wiesz co teraz będzie?

Zapytał.

Domyślam się odpowiedziałem.

-Widzisz? Tam na podkładach stoi twój samochód. Po ciebie przyjedzie zaraz O’Ujo Bulu Ley. Zabierze cię do Sali Odpraw.

Leeon
Wasze komentarze (7) »
capri
(2018-01-07 12:03:21)
\"Wszystkie drogi prowadzą do ludzi\"...
Prawda. Tyle, że to czasem kręte drogi, bywa, że nie warto było nimi kluczyć. Albo
się narażać na kraksy. To wiadomo na końcu, po czasie. Jak już za późno. Po
zde/arzeniu. Ale żałować też nie warto. Ani nadziei gubić.
Wizje, fakty, marzenia... poetyckie, jak zawsze. Autor się z tym nie zgodzi, też
jak zawsze ; )
MarcinSE
(2018-01-07 12:17:14)
... Ja już Ci powiedziałem co masz zrobić byś nie musiał grać z tym Mon - kotem w
szachy... ale Ty jesteś tak \"gupi\" za swymi dziećmi... a może to nie jest
\"gupota\"... Zresztą, każdego z nas czeka kiedyś ta \"ostatnia gra\"!
Ale jeszcze nie teraz, a już na pewno niech żaden kierowca, nie ogląda siebie w
\"takim kadrze\"... !
Cieszę się, że Cie poznałem \"gupku\"... :)
MarcinSE
(2018-01-07 12:22:11)
Capri - PRZEPRASZAM za czerwonego, miał być zielony ale kciuk się omsknął -
PRZEPRASZAM!
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.