Fajnie jest mieć
klientów, ale dużo fajniej jest mieć klientów, którzy umieją czytać, pisać i … myśleć.
Ostatni przypadek wykazał, że od niektórych klientów, oprócz danych do uzyskania
oferty ubezpieczenia, powinno się żądać również … nie wiem, może świadectwa
maturalnego albo zaświadczenia od psychologa.
Pewien spedytor skorzystał
z naszego OCPu. Po kilku miesiącach trwania ubezpieczenia, przewożona przez
podwykonawcę maszyna dojechała do odbiorcy lekko zarysowana. Dzień po dostawie odbiorca
złożył mu mailową reklamację i oszacował szkodę na ca. 3.000 zł. Spedytor przesłał
wszystkie informacje, zdjęcia i dokumenty oraz zwrócił się z pytaniem, co ma z
tym zrobić. Pytania rodziły pytania i ogarnięcie całej sprawy plus wyciągnięcie
wniosków skonsumowało w sumie ponad 10 godzin.
Analiza
otrzymanych dokumentów i informacji (tych była przewaga) pozwoliła na uznanie
za prawdopodobne, że do uszkodzenia maszyny
doszło w czasie przewozu wykonywanego przez podwykonawcę spedytora. List
przewozowy zawierał pewne wady, a przewoźnik odmówił współpracy i przekazania
dokumentów i oświadczeń, co nie ułatwiało sprawy, ale też nie uniemożliwiało
zgłoszenia szkody do zakładu ubezpieczeń i podjęcia działań w celu uzyskania
odszkodowania. Tym bardziej, że finalnie szkoda została oszacowania na
niespełna 2.000 zł., z czego w grze było jakieś 1.100 zł, bo resztę stanowiła
franszyza redukcyjna.
Spedytor otrzymał
wyczerpującą ocenę sprawy i niezbędne wytyczne ad. dalszego postępowania w
sprawie o odszkodowanie plus sugestię, aby zgłosił szkodę do zakładu
ubezpieczeń i procedował według wytycznych.
Po niespełna
trzech miesiącach, przy wznawianiu ubezpieczenia spedytor zapytał, od czego tak
naprawdę chroni jego polisa OCP, skoro nie ochroniła od szkody w maszynie,
którą na jego zlecenie przewoził jego podwykonawca. Na pytanie, czy zgłosił tę
szkodę do zakładu ubezpieczeń, odpowiedź brzmiała … NIE.
Uznaliśmy, że
skoro już zmarnował nam sporo kalorii i tego nie wykorzystał, to nie będziemy
tracić na niego więcej czasu. Rynek jest bogaty w chętnych, którzy zaopiekują
się takim ignorantem.
____________________________________
Chętnie pomagamy Klientom mierzyć się z reklamacjami, szkodami i zakładami ubezpieczeń, ale w tej sprawie nasze chęci (nie mówię już o poświęconym czasie) nie zostały przez Klienta przekute na zamiary. Nie dość, że obiekt (bo stracił już status klienta) otrzymał od nas mnóstwo darmowych informacji, z których nie raczył skorzystać, to zapewne wymagał od nas takiej polisy OCP, która by pokrywała szkody nawet nie zgłoszone do zakładu ubezpieczeń.

Przeczytaj inne teksty CDS
CDS o sobie