blog.etransport.pl
Podwójna ciągła
  
Litościwe serca albo autostop
2011-11-05

    Autostop jest chyba tak stary jak stara jest motoryzacja. Od kiedy pierwszy neandertalczyk wciągnął za włosy do jaskini przedstawicielkę przeciwnej płci, od kiedy pierwszy przejeżdżający na koniku rycerz posadził za sobą na końskim grzbiecie wędrownego minstrela – istnieje autostop.

    O ile jednak kiedyś łapało się stopa „jak leci”, o tyle teraz jest to już niemal sztuka.

    Wytrawni autostopowicze znają szlaki przelotowe nie gorzej od zawodowych kierowców i są profesjonalnie przygotowani. Mają odpowiednie mapy, tabliczki z nazwami miast, do których się udają, dobrze spakowane plecaki i cały przemyślny system zatrzymywania tzw. okazji.

    Stają w dobrze upatrzonych miejscach, pod dystrybutorami na stacjach benzynowych, lub na wylotach z parkingów, są widocznie ubrani, i gotowi do jazdy w ciągu 2 min.

    Psychologia złapania stopa polega na tym, że o ile podróżują dwie dziewczyny, to stoją obie i nietrudno im zatrzymać auto. O ile jednak podróżujący okazują się parą młodych ludzi, o tyle stopa zawsze łapie dziewczyna, chłopak zaś siedzi nieco dalej, i dopiero przy zatrzymaniu ona pyta, czy kierowca weźmie ich dwoje na pokład.

    Jeśli z kolei łapie stopa dwóch studentów, to zatrzymuje auta ten ładniejszy, stojąc z gitarą na wierzchu.

    Niekiedy też trafiają się artyści grubszego kalibru, jak na przykład słynny Norbi, podróżujący z 2 – metrowym aborygeńskim instrumentem dętym zbliżonym do naszej trombity.

    Kiedy już tacy pasażerowie znajdą się na pokładzie zazwyczaj nawiązuje się rozmowa. Jest dość wesoło, bo podróżnicy opowiadają swoje przygody, a kierowca swoje. Czas szybciej leci i przyjemniej się jedzie. Często autostopowicze załapią się na darmową michę, bo kierowcy szczodry ludek i ugościć umieją czym kabina bogata.

Zdarza się też niekiedy i przypał. Jest wtedy czarna rozpacz, siwy dym i skrzypce.

Dajmy na to zabierasz niewinnie wyglądającego turystę, a on proponuje Ci jointa i bezczelnie chwali się, że ma w tobołach tyle towaru, że na miesięczną imprezę by starczyło.

Pozbywasz się gościa na najbliższym parkingu, a na następnym dokładnie przeszukujesz auto, czy debil nie zostawił jakiejś niespodzianki.

Zabierasz przykładowo miłą pannę z plecakiem, a ona bez zbędnych wstępów mówi, że jak masz ochotę, to względem tego co i owszem to nie ma przeszkód, , za drobną opłatą w wysokości 100zł lub 25 euro...

No i teraz bądź tu mądry i pisz wiersze... Ruszyć ją, czy nie ruszać?

Ruszysz – a to może dzieciak jeszcze, prokurator nad nią swoją łapę trzyma. Dotkniesz taką i wyrok za nieletnią masz w kieszeni.

Albo nawiało toto z domu, policja jej szuka, a ty z nią w kabinie. Wtedy też nieprzyjemności cała masa, z oskarżeniem o uprowadzenie włącznie.

Zazwyczaj kończy się na nakarmieniu, zafundowaniu prysznica gdzieś na stacji, dowiezieniu do celu i pa pa...

Niektórzy autostopowicze są namolni jak ból zęba.Bierzesz takiego w dobrej wierze z drogi. Karmisz, częstujesz fajkami, w końcu zatrzymujesz się na nocną pauzę. Zgodnie z umową pasażer jest wolny jak dzika świnia na zakręcie, ale on grzecznie zapytuje, czy mógłby przenocować w kabinie, bo ciemno. Mówisz tumanowi, że kabina mała, że to twoje terytorium, i że też musisz się wyspać. A on na to, że może spać pod plandeką.Tłumaczysz, że pod plandeką nie da rady, bo masz towar, no nie ma opcji. W końcu wyrzucasz tego kogoś z kabiny, bo co za dużo, to niezdrowo. Miła atmosfera kończy się awanturą, a nierzadko obelgami.

Bywa jednak, że jeśli pasażer płci pięknej okazuje wyraźne oznaki zmęczenia, a ty i tak jedziesz w nocy, to oferujesz jej własne łóżko. Ty jedziesz, a ona śpi. Bez podtekstów i zawoalowanych propozycji. Jakkolwiek trudno w to uwierzyć – przecież nie każdy kierowca jest maniakiem erotycznym, nie każdy usiłuje „zaliczyć” pasażerkę, ale weź i wytłumacz to żonie....

Kochanie, wiozłem taką studentkę, wiesz, ja jechałem, a ona spała w trakcie jazdy, poczęstowałem ją pulpecikami tymi co mi dałaś na drogę....”

Jedyne co może usłyszeć kierowca po takim tekście to dźwięk dłoni uderzającej w jego policzek i słowa: „Wyprowadzam się do mamusi, ty ku.......rzu!

Bądź tu dobry....Weź na stopa....

Yeti
Wasze komentarze (9) »
milusia
(2011-11-15 12:53:59)
Lubie to ! :D
NówkaStar
(2011-11-15 12:59:28)
Alem się roześmiał żem.. :-)
NówkaStar
(2011-11-15 13:06:33)
Yeti ja kiedyś dwa sztuki na stopa wiozłem, tańczyły, śpiewały podobało mi się i
im, wyobraź sobie że gdy podróż dobiegała końca, nie chciały opuścić sioferki, to
długa historyja. . admina nie stać na nią :-)
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.