blog.etransport.pl
Podwójna ciągła
  
Jak Yeti Murzynka truskawkami karmił albo ach, te dzieci....
2012-05-30

   Weekendowałem sobie w Birmingham na parkingu pod centrum handlowym i gapiłem się na miotających się bezradnie w niedzielnym upale Anglików. (Dla rozróżnienia dodam, Anglik i Brytyjczyk to dwie różne nacje. Anglik – to prastary tubylec z dziada pradziada, Brytyjczyk – to nabytek z dawnych kolonii, nie zawsze przypominający standardowy obraz angielskiego gentelmana, już to przez odmienność koloru skóry, już to przez wyznawaną religię, ewentualnie przez mocno odbiegający od smokingu strój narodowy.)

  Pogrążony w obserwacji i błogim odpoczynku sączyłem zimne piwko, delektowałem się chłodną goryczką, aż poczułem jakże symptomatyczny objaw: ssanie w żołądku. Jak wiadomo browarek wpływa zbawiennie nie tylko na nerki ( za to zgubnie na wątrobę), ale i na trawienie, więc poczucie próżni w moim układzie trawiennym było silne.

   Zebrałem zwłoki z fotela i poczyniłem przygotowania do posiłku. Jako, że domu rodzinnego wyjechałem niedawno, miałem jeszcze zapas spory rozmaitości kulinarnych, ale z powodu upału nie bardzo mi się chciało toczyć wojny z garami.

Makaron, truskawki, śmietanka, odrobina cynamonu, cukier, i w 15 minut i letni obiadek był gotowy.

  Już wbijałem kły w makaron, gdy zauważyłem koło siebie chłopca lat mniej więcej 5-ciu, czarnego jak matka ziemia.

Mały uśmiechnął się rozbrajająco, jak tylko potrafi dziecko, pokazał na talerz, i coś zagadał. Zamarłem ociekając makaronem z truskawkami i rozejrzałem się za rodzicami. Jakoś nie było ich widać, a mały stał obok w stanie silnego ślinotoku.

  Nałożyłem do miseczki taką dziecięcą porcję, z tego co zostawiłem sobie na później, dałem mu łyżeczkę do herbaty, a Mały klapnął na krawężnik i wsuwa, aż mu czarne oczy błyszczą.

   Ludziska patrzą jak na dziwo, Mały cały upaprany w truskawkach, a rodziców jak nie było, tak nie ma. Choć po angielsku władam wcale – wcale, to z 5 latkiem dogadać się nie mogłem, bo co innego angielski z BBC, a co innego dziecięce gaworzenie małego Murzynka.

  Nerwy mnie wzięły, stress mnie ogarnął bo, cholera, Mały świetnie się bawi, najedzony, popija sok jabłkowy (piwa nie chciał) ale starzy wsiąkli na amen.

   Odmawiam w myślach litanię do Świętego Antoniego, żeby się w końcu znaleźli, a tu dupa, parking pełen ludzi, ale tych Afro tez sporo, weź i rodziców znajdź, nikt się do dzieciaka nie przyznaje, weźmiesz małego za rękę i poprowadzisz między ludzi, a nuż jakiś debil cię oskarży o porwanie? Jasne, Polak, po spożyciu alkoholu, prowadzący małe bezbronne murzyńskie dziecko, a do pierdla z draniem!!!

Roztrzęsieni rodzice się znaleźli po kwadransie. Właśnie wycierałem czarną buzię chusteczkami, a Mały szykował się do mycia rączek wodą z bańki, gdy nadeszli. Szok osadził ich w miejscu. Sytuacja była niezręczna w najwyższym stopniu.

 Zobaczyli miseczkę, w niej drobiny truskawek, makaronu, pobrudzoną koszulkę Małego, stary nabzdyczył się jak bąk, ale mama się uśmiechnęła. Oboje skrępowani, zdziwieni, ale Anglik stojący obok wytłumaczył im sytuację. Z kolei ja zapytałem gdzie byli, i czemu dziecko głodne.

Dzieciak urwał im się od stoliczka w pobliskiej restauracji, zagadali się i nie zauważyli, że odszedł.

   Jazda na całego zaczęła się chwilę później, bo Czarny Tata chciał płacić za jedzenie Małego, ja na to, że tu nie bar, że dziecko nakarmiłem, bo chciało jeść, on, że obcy człowiek nie może żywić cudzych dzieci, ja nie ma sprawy, on, że opieka też się liczy, bo mógł Małego ktoś skrzywdzić, ja, żeby dał sobie spokój, on, żebym wziął pieniądze, ja, że ani mowy o tym i tak dalej w tym stylu....

Nie wiedzieć kiedy podjechali Bobbies i zapytali, co się tu dzieje i kto tu rozrabia i kto jest prowodyrem zajścia? ON !!!– Czarny Tata i ja pokazaliśmy palcami na Małego. A Mały się uśmiechnął się i schował w fałdach maminej spódnicy.


Yeti
Wasze komentarze (19) »
trucking
(2012-05-31 15:16:01)
Jak kiedyś rzucisz kierownicę to robotę jako niania masz jak w banku :). Był kiedyś
film "Gliniarz w przedszkolu", może być "Yeti w przedszkolu"... a raczej na parkingu
ginekolog-amator
(2012-05-31 15:36:57)
jak taki mały piechotą dał rade przyjść, to to było chyba gdzieś blisko Afryki? :-)
kachura
(2012-05-31 15:46:55)
:)
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.