blog.etransport.pl
międzynarodówka busem czyli Polska Chiny w 2 godziny
  
Wschodnio zachodnia sztuka przetrwania
2012-01-12
Wtorek, godzina 22:00.Zlecenie wyjazdu na Ukraine.Jade do Stryja załadować samochodówke dla Opla w Ellesmere w UK.Wtorek, godzina 23:30.Przejscie graniczne Medyka.Polscy pograniczni odprawiają mnie w kilka minut.Wjeżdżam na strone Ukraińską.Ich wopek daje mi karteczke, każe podjechac pod bude i czekać.15 minut pozniej przychodzi "brudas" bierze paszport i 20 hrywien.Potem leci jak z płatka.Celnik, Smat, Ekolog, bank zeby opłate jakąś urzędową opłacic.Jakby mało ze mnie juz zdarli....echhhh...Ale co mi tam, szef kazał sie z nimi podzielic.Po północy ruszam w strone Stryja...Droga badziewna, dziury, kałuze w dziurach.Predkość przelotowa 40 km/h nie powala na kolana, ale wydaje sie byc bezpieczna dla zawieszenia i zasobności portfela.Ale gdzie tam, nie zdażyłem nawet pomyślec a juz przed rondem koło Lwowa musze zjechać...Standardowo.Paszport, w paszport tradycyjna opłata.Krótka rozmowa i jade dalej...po zjeździe na Stryj, droga juz lepsza.Nawet luksusowa jak na Ukrainskie warunki.Jade szybko, ale nie wiecej jak pozwalają przepisy.Jestem na wzniesieniu, w dole skrzyzowanie i ze 4 domy...Noc ciemna, głucha.Przejeżdzam skrzyżowanie i przezywam kolejne zdziwienie.Następna kontrola, nie mam dziś szczęścia cholera.Uszykowałem paszport, do paszportu 20 hrywien na kawe.Ale cóż to, pan sierżant pyta mnie : czy wie Pan, jakie wykroczenie Pan popełnił? - Nie wiem - odpowiedziałem i podekscytowany ciągne rozmowe dalej.-Panie sierżancie, pewnie prędkośc przekroczona nieznacznie.-Tak, Panie Polak ale jeszcze na czerwonym świetle poszedł Pan przez to skrzyżowanie...Chwile szperam w pamięci i nie przypomniałem sobie, ze jak byłem jeszcze na wzniesieniu przed wioską, bym widział sygnalizacje...hmmmm...Ide w strone krzyżówki i nie wierze w to co widze.Sygnalizatorów brak.Ale wez tu sie teraz kłóć jak i tak racji miał nie będziesz.No to pytam wprost : - Ile? - 300 hrywien-odpowiedział...Nie nada Pan 300, dam stówke i jade dalej.- Może być, ale następnym razem uwazaj Pan na światłach odpowiedział ze smiechem na ustach...No i dałem sie skroić jak frajer na stówke, ale kłopotów pewnie uniknąłem.Jakbym sie postawił, to zaraz bym był pijany, nowy samochód niesprawny techniczne i jeszcze łapownictwo by przybili.Dojeżdżam do Stryja, ale próżno mi szukać firmy bo pierwszy raz tam jade, a nikt mi w spedycjinie powiedział gdzie to dokladnie.Jest srodek nocy, jacys ludzie sie kręcą ale wez tu z auta wyjdz i spytaj, jak profesorowie uniwersytetu parkingowego opowiadali ze to dzicz.No ale co, mus isć i zapytać.Pytam taksiarza o Leoni.A Pan z Polski? spytał- Tak-odpowiedziałem.Panie drogi, jakże mi przyjemnie ze bede mogł Panu pomoc.Wsiadaj Pan do auta, ja poprowadze.Wsiadłem z lekkim niepokojem do maszyny i jade.Nie jest źle, wyjezdzamy ciut za Stryj i skręcamy w droge, na której stoją juz znaki kierunkowe do Leoni.Na miejscu dziekuje taksówkarzowi i pytam ile za kurs.Powiedział ze nic, pożegnał sie i odjechał.Jest 4 rano, mam kilka godzin na sen zanim otworzą biuro i zacznie sie cyrk.Cyrk o którym jeszcze nie wiedziałęm....Sroda rano, udaje sie do biura brokerów.Zostawiam Paszport, podbity cmr i pustą kartke z podbita pieczątką a w zamian dostaje przepustke na wjazd i skierowanie do celników, ktorych biuro znajduje sie na terenie firmy.U celników Ukrainskich zostawiam "stówke" i ide czekac do auta, az ktoś mnie wezwie na załadunek.Po kilku godzinach, przychodzi magazynier i ładuje auto pod sam dach.Wskazuje biuro celników i życzy miłego dnia.No cóż, ide sie wkur...zdenerwować.A tam, za godzine, za 30 minut i tak do wieczora.Wieczorem wparowałem do biura i pytam ile mam jeszcze czekac, na co celnik mowi do mnie ze mam dać jeszcze 50 hrywni, bo on tu na mnie czeka od popoludnia( hahahaha).Wyszliśmy, zacisnął plombe, wręczył papiery i kazał jechać.3 godziny pozniej jestem na przejsciu.Znow ta sama procedura co wczesniej.Celnik, Smat, Ekolog, brudas.Pieczęć w paszport i w kolejke na wjazd do PL.No ale co tam u naszych sie dzieje.Kolejka wielka jak 2kg krakowskiej i ciągle rosnie.Chodzą słuchy ze system sie zawiesił Polakom a za chwile ze wopistka śpi w najlepsze w budzie.Na Polska strone wjezdzam kolo 15 dnia następnego, jestem zmęczony i mam dość a przede mną nadal jazda do Ellesmere....Po odprawie i innych dziwnych akcjach, ruszam.Do pokonania dystans nieco ponad 2200 km.Niby nic, ale ponad dobe juz nie spałem.Sił starczyło w sumie do podjechania w okolice Hanoveru.Stanałem z planem pospania ze dwie lub trzy godziny, ale niestety.Po 15 minutach dzwoni szef i sie pyta, co sie stało ze stoje.Mowie mu, ze tak i siak.Ze jak mam dojechac, to musze pospać.Nie chciał o tym słyszeć.Powiedzialem mu, ze jak sie nie podoba to moze mnie zmienic.Ja nie dam rady juz bez odpoczynku.Po cieżkich negocjacjach wygrywam.Zapewnienie ze zdąże, musiały mu wystarczyć.Albo i nie.Wymyślilem, ze dojade do Calais i tam złapie troche snu, czekając na prom a i na samym promie tez wpadnie bonusik.Jak uknułem, tak wyszło.Do Ellesmere dojechałem i jeszcze musiałem 4 godzinki czekać, ale szef z niezaskakującą mnie juz swoją durnotą poprosił mnie, zebym moze sprobował załatwić zrzutke wczesniej, bo on by miał juz cos do załadowania na Francje.Dobra, pójde - i odłozylem słuchawke.Parsknąwszy smiechem, polożylem sie spać bo tylko to mnie interesowało, po przebyciu kawałka europy w stresie i ogolnym rozkojarzeniu...Cały czas sie zastanawiam, jakim trzeba być baranem zeby próbować zmusić kierowce po takim maratonie, do dalszej jazdy.Zero przyzwoitości.Tylko dbałość o swój portfel.Kierowca?Rozwali sie, to trudno.Przyjdzie następny.Auto ubezpieczone, zwróci sie i weźmie następne.Może i źle zrobilem, ze nie poszedłem prosić Anglików o wczesniejszy rozładunek, ale u nich termin to termin.Nawet jak jestes wczesniej...Poza tym dla mnie najwazniejsze jest moje zdrowie...Ile mnie ta wyprawa czasu kosztowała? Wyjechałem we wtorek, w UK byłem w piątek.Ale co ja sie pultam.Przeciez spalem w sumie wszystkiego 10 godzin...bogactwo...
SUPEROLO
Wasze komentarze (36) »
SUPEROLO
(2012-01-12 14:21:35)
miłej lektury ; )
Kwiatula
(2012-01-12 14:28:52)
Na wchód to taki pojedynczy wypad, czy jeździcie?
SUPEROLO
(2012-01-12 14:30:39)
jezdzilismy :) ale to w byłej firmie
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.