blog.etransport.pl
Okiem Shellmy
  
NICK(czemnicy)
2009-06-04


    Życie sieciowe jest obiektem badań wielu socjologów, a jednocześnie jest naszym "dziełem". To my je kreujemy. Ja rzucam nań swoim szelmowskim, amatorskim okiem. Po prostu muszę, inaczej się uduszę ;D

    Wadą i zaletą internetu jest łatwość poruszania się po wirtualnej rzeczywistości. Wystarczy "klikać myszką" i można prawie wszystko. Ułatwienie i skomplikowanie życia w jednym. O ile z pierwszym spostrzeżeniem mało kto będzie próbował dyskutować - wszak sieć jest znakomitym źródłem wiedzy, ułatwia kontakty, przyśpiesza wiele procedur itd., - o tyle z drugą uwagą kilka osób mogło by polemizować. Bo niby w jaki sposób internet może cokolwiek komplikować? Na moje oko - może.

    Zbyt leniwa jestem, by rozważać wszystkie aspekty. Ot, przyjrzyjmy się tylko i wyłącznie światkowi forumowemu. Na etransporcie jest co obserwować - całkiem zacny materiał badawczy się zebrał. Ba, na okrągło rozrasta się.

    Użytkownicy forum chowają się za nickami.  Nie muszą podawać swoich danych personalnych - wystarczy tylko ksywa. Nikt nie widzi ich twarzy. Zatem panuje złudne przekonanie o kompletnej anonimowości. Każdy może być każdym. Jakie są tego skutki? Według mnie - smutne.

    Zostaje obnażona ciemna strona natury ludzkiej. W tzw. realu często nie mamy odwagi pokazać prawdziwej twarzy. Chowamy się za maskami porządnych żon, wiernych mężów, lojalnych pracowników, uczciwych pracodawców, przyjaciół od serca. Z różnych względów nie jesteśmy dość odważni, by powiedzieć komuś w twarz, co o nim sądzimy.

    "... i myślałem sobie, to nie ja, to nie moja twarz. Nie byłem sobą, kiedy starałem się z nią utożsamić. Nie, nie byłem - dopasowywałem tylko zachowanie do swojego wyglądu, robiłem to, czego po mnie oczekiwali. Ale chyba nigdy nie byłem sobą."  (Lot nad kukułczym gniazdem, Ken Kesey)

    W sieci jest inaczej. Przecież - nie mamy twarzy! Co za ulga! Nie musimy patrzeć w oczy tym, których oczerniamy, którym złorzeczymy, których nie szanujemy. Możemy dać upust naszym werbalnym umiejętnościom i w barwny, zbyt  kolokwialny sposób wyrazić swoje poglądy. Przecież ksiądz z parafii, ani sąsiadki, ani mąż, ani dzieci mnie nie słyszą - to ulżyć sobie mogę! A co tam! Wygarnę wszystkim, co o nich myślę! Przecież mam komputer, internet, potrafię pisać (tu kłóciłabym się - umiejętność wybijania znaków na klawiaturze to jeszcze nie jest umiejętność pisania ;>) - mogę wszystko!!! Huuuura!!!!!

    Eh, bardzo często ręce opadają, gdy widzi się twórczość radosną niektórych forumowiczów. Jeżeli pisze się o pracodawcach - zawsze źle. Każdy szef to złodziej, wszystkie firmy są niewypłacalne, spedytorki w tychże przedsiębiorstwach puszczają się, połowa kierowców to opijusy, a druga - donosiciele. Naturalnie, anonimowi informatorzy nie stronią od upubliczniania danych personalnych opisywanych (opluwanych?) osób. To zjawisko trąci elementarnymi brakami na płaszczyźnie kultury osobistej. Pomijam oczywistą kwestię łamania prawa.

    A propos nick(czemników) i łamania prawa: Rada Etyki Mediów zajęła stanowisko w sprawie sieciowej anonimowości: "Każdy autor tekstu, który nie narusza przepisów prawa, może publikować pod pseudonimem." I rozumiem to stanowisko. Ba, jest dla mnie szalenie cenne. Przykre jest tylko to, że ludzie głośno krzyczą o wolności słowa, a zapominają, że ta wolność kończy się w miejscu, w którym zostaje naruszone prawo do wolności innych osób. A żeby mieć tę świadomość, trzeba by prawo znać. I tu się zaczyna poważny problem, ponieważ kogo obchodzą przepisy? Kogo obchodzi wolność innych? Toć najważniejsze jest zaspokojenie swojej chuci, potrzeby wygarnięcia komuś, zademonstrowania "własnych praw". Ot, tak jak po alkoholu człowiek traci kontrolę nad odruchami, instynktami, tak - pod przykrywką złudnej sieciowej anonimowości - uwydatnia się nikczemny charakter wielu ludzi.


    Nick(czemnicy) nie zdają sobie sprawy, że ich słowa świadczą o nich samych. Obnażają tym samym własny brak kultury, swoje wąskie horyzonty myślowe/życiowe, brak klasy. I można by długo wyliczać. Tylko - po co? Dobrze wiem, że bohaterowie mojej wypowiedzi nie poczuwają się do "winy" i w nosie (by nie powołać się na inną część ciała, bardziej okrągłą) mają, co inni sobie pomyślą. Choć mam świadomość "walki z wiatrakami", to nie potrafię przejść obojętnie obok tego zjawiska, czego wyrazem jest niniejszy tekst.


        Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było (dotyczy warunków polskich), żeby z prawie każdego domu/parkingu/miejsca można było łączyć się z całym światem za pomocą internetu. A jednak, stało się. I trzeba się jakoś z tym żyć ;> Żałuję, że "jakoś" uparcie nie chce przejść w "jakość"...


Shellma
Wasze komentarze (25) »
gasipies
(2010-11-28 15:04:35)
Shellma, to Twoje zdjęcie?Jestem pod wrażeniem, pod bardzo pozytywnym wrażeniem.
Pozdrawiam. Uśmiech naprawdę szelmowski...
rudella
(2010-11-28 15:47:29)
Hej, Tak, to moje zdjęcie.
ginekolog-amator
(2011-03-26 22:06:09)
Podnoszę... ostatnio znów nam się namnożyło na wiosne... nickczemników...
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Shellma o sobie

O mnie? Nie lubię pisać o sobie. Inni robią to za mnie. Dużo tego było, nie sposób ogarnąć:D. A że lubię cytaty, o to jeden z nich: "~Ł ysy (2009-06-03 12:55:44) Jednym słowem, prawda boli zakłamane owieczki. Shellma tak trzymaj, wal prosto w zakłamane patrzały. Jest to jedyny sposób dotarcia do hipokrytów.".