blog.etransport.pl
...wszystkie drogi prowadzą do ludzi. (spostrzeżenia jeżdżącego pod prąd)
  
Chłopaki nie płaczą!
2012-11-03

 

        We wrześniu 1978 roku w jednym z Dolnośląskich LO rok szkolny rozpoczynał się inaczej niż zwykle. Naukę w tej zacnej szkole zaczynali uczniowie klas: matematyczno-fizycznej, biologiczno-chemicznej, humanistycznej i po raz pierwszy… ogólnej. W klasie tej było 28 przedstawicielek płci pięknej i siedmiu gołowąsów: Piotrek, Irek Robert, Robert, Maciek, Staszek i niżej podpisany. Pomimo takiej ilości pań, nie potrafiliśmy z nimi znaleźć wspólnego języka. Przez pierwsze dwa lata nauki nie zwracały na nas uwagi – bo byliśmy dla nich za młodzi. One umawiały się z czwartoklasistami. Przez następne dwa lata byliśmy nie tylko za młodzi, ale i za biedni. Dlatego one umawiały się ze studentami. My ze sobą dogadywaliśmy się świetnie i już  po kilku miesiącach tworzyliśmy nierozłączną paczkę. Nazywano nas siódemką z pierwszej de – to nauczyciele. Uczniowie z innych klas mówili na nas: świry, debile, popaprańce i inne takie. Byliśmy zwykłymi młodzieńcami, czytaliśmy Hłaskę i Herberta, nosiliśmy włosy do ramion, słuchaliśmy: Wysockiego, Okudżawy, Kaczmarskiego, Grechuty, Gintrowskiego i Niemena. Chcieliśmy naprawić świat, budowaliśmy modele samolotów i jeździliśmy na nartach. W 80 roku, w sierpniu biegaliśmy nocami z farbą i obalaliśmy komunizm. W grudniu 81 gdy generałowie wyłączyli teleranek każdy z nas z dumą nosił opornik przypięty do swetra.

 

Maciek

       Maciek był marzycielem, interesował się astronomią, pasjonowały go gwiazdy, czarne dziury i odległe galaktyki. Mawiał że będzie jak Kanonik z Torunia. Zaczął studiować astronomię, ale po dwóch latach przerwał naukę – wyjechał do jakiejś zapadłej dziury na pograniczu z Litwą, został tam kierownikiem ośrodka kultury i opiekował się dzieciakami z zapyziałych pegerowskich wsi.

    Czerwiec 1989 był piękny, było ciepło, nadchodziło nowe. Drużyna Wałęsy świętowała wyborcze zwycięstwo.  Ober ubek Kiszczak usiłował powołać rząd, ludność miast i wsi szykowała się do kanikuły. Był późny wieczór, ktoś zapukał do drzwi, poszedłem zobaczyć kogo nosi o tej porze. Za drzwiami stali Piotrek i Robert – miny mieli jakby coś nabroili. Bez owijania w bawełnę Piotrek powiedział „Maciek nie żyje, nie wiem dokładnie co się stało ale chyba przyjebał motorem.” Musiałem usiąść, bo mało nie zemdlałem. Wiedzieliśmy że Maciek „Kanon” (od kanonika) kupił jakiś ruski motocykl, bodajże Urala i „dostał świra”. Związał się z takimi jak on maniakami i cały wolny czas spędzał na swojej maszynie.

      Pożyczyłem Nyskę z mojej firmy i w sześciu plus wynajęty trębacz pojechaliśmy za Suwałki do wiochy gdzie miał być pochowany Maciek. Nyska jakby wiedziała jakie ma zadanie do wykonania – nie grymasiła, dojechała bez problemów. Kiedy wysiadaliśmy z niej przed cmentarzem poczuliśmy się trochę nieswojo. Było tam z dwieście osób-przeważnie brudnych i kudłatych facetów, ich kobiety były mniej brudne ale równie kudłate. Okazało się że to Maćka koledzy od motocykli. Wyglądaliśmy przy nich idiotycznie, mieliśmy na sobie ciemne garnitury a w rękach trzymaliśmy wieńce. Motocykliści mieli tyko polne kwiaty (było ich tyle że zakryły cały grób). Patrzyliśmy na siebie podejrzliwie, mierzyliśmy się wzrokiem, awantura wisiała w powietrzu. Podszedł do nas wielki, kudłaty gość i powiedział „możecie zostać, Kanon często o was opowiadał, mówił że jesteście git chłopaki. Dla mnie wyglądacie jak dupki, mimo to – sztama” Powiedział też że mszę ma celebrować Padre. Nie mieliśmy pojęcia kto to jest Padre ale zgodnie powiedzieliśmy „że w porządku”. Padre był jednym z motocyklistów, też był kudłaty, ale nie brudny a pod szyją miał koloratkę. Miejscowy klecha jak się o tym dowiedział zaczął wydzierać mordę „że to nie możliwe, to wbrew prawu kościelnemu” i takie tam dyrdymały. Padre powiedział mu że pieniądze za pogrzeb należą się proboszczowi, to trochę go uspokoiło, dalej jednak twierdził że nie może ustąpić, ponieważ takie są przepisy. Robert (Robuś -jest zawodowym żołnierzem, obecnie pułkownikiem, wtedy był świeżym porucznikiem) powiedział że ma plan na rozwiązanie konfliktu, spytaliśmy - jaki? Odpowiedział w krótkich żołnierskich słowach „pójdę i mu jebnę” (plebanowi). Stwierdziliśmy że to zły pomysł, dopiero Staszek powiedział że to załatwi. Zwitek Staszkowych banknotów ukoił skołatane nerwy katabasa. Z zadowoloną miną wsiadł w samochód i odjechał. Zaczęła się ceremonia, Padre (wyróżniał się spośród innych przewieszoną przez ramiona stułą) celebrował Mszę Żałobną, kiedy podczas kazania zaczął mówić o Maćku, o jego pracy, o jego pasjach - poczułem że oczy robią mi się wilgotne. Ze wszystkich sił starałem się nie pokazać na zewnątrz co się ze mną dzieje. Gdy składali trumnę do grobu, trębacz (przez nas przywieziony) grał capstrzyk – taki sam jak w filmie „Stąd do wieczności” zagrał Robert Prewitt po śmierci przyjaciela Angelo Maggio. Wtedy nie tylko ja, ale wszyscy zaczęli pociągać nosami i wykonywać dziwne ruchy – po to by ukryć łzy. I wtedy zaczął padać deszcz, taki letni - rzęsisty. Dla nas wszystkich był wybawieniem, mogliśmy mokre policzki tłumaczyć opadem. Wszyscy znaleźliśmy sobie alibi. 

Bo przecież - chłopaki nie płaczą.

Leeon
Wasze komentarze (16) »
Kinia_etransport.pl
(2012-11-04 09:48:54)
Pięknie ujęte wspomnienie leon, i mnie łza się zakręciła czytając choć człowieka nie
znałam. Taka chwila zadumy czasem jest potrzebna.

I jestem za tym by "chłopaki" łez nie kryli kiedy są to łzy smutku, żalu. Dla mnie
to nie oznaka słabości, to oznaka wrażliwości i naturalności. Męskie łzy spływające
po policzku są w stanie sprawić, że serce mi pęka na kawałki.
Nie wstydźcie się łez gdy jest Wam źle.
Dziobaty
(2012-11-04 10:42:02)
niestety odchodzą od Nas ludzie których lubimy, znamy... najgorzej jak to dzieje się
w pobliżu a my o tym nie wiemy... niestety lzy u chłopa mało kto zrozumie że to
prazdziwy żal i smutek, lub oznaka bezsilności... chyba że pada deszcz...
NHSHeniek}
(2012-11-04 17:23:31)
Leonpa zawsze lubię czytać, nie musi to być blog, wystarczy zwykły wątek / gość
jest godny pochwały.
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.