blog.etransport.pl
CAMIONERO
  
Nie dziel skóry na niedźwiedziu.
2012-05-26
...przebywanie na plaży raczej nikomu nie kojarzy się(a raczej nie powinno)kojarzyć się z okropnym przeżyciem i okropnymi wspomnieniami-a jednak!I to nie z powodu braku słońca, tsunami itp. Żeby przybliżyć(GRAN CANARIA-Playa de Ingles)Z rana pojechaliśmy z paczką kompanów-nie tylko od pracy;-)skorzystać z uroków tej pięknej krainy.I jak to na plaży mnóstwo ludzi z całego świata, cudowny powiew Atlantyku, piasek po którym nie można stąpać(jest wrzący)wszędzie obcy język i sprzedawcy gadżetów plażowych. Od czasu, do czasu niektórzy z nas włącznie ze mną wskakiwaliśmy na fale popływać, ochłonąć.Nigdy nie szliśmy wszyscy razem ze względu na rzeczy pozostawione na ręcznikach.Były lody, piwo i ogólnie wymarzony weekend.Jako jedyny pozwoliłem sobie oderwać się od ekipy sam.Poszedłem do wody(na fale mówiliśmy).Cieplutka i krystaliczna woda nie pozwalała mi wyjść przez ponad dwie godziny.Ale.Słońce powoli szykowało się do spania-pomyślałem, że czas się zwijać, bo jeszcze towarzystwo mnie zostawi.Wyszedłem więc i...gdzie oni są???Nie miałem punktu odniesienia!Ludzi jak w kościele!Zniosła mnie fala i nie wiedziałem gdzie właściwie jestem(?)Czas leciał...a tłum coraz szybciej się przerzedzał, słońce było już czerwone, a piasek stygł.Fajnie.Ale ja jestem w majtach!A zaczyna być naprawdę zimno!Nie mam telefonu, kasy a do domu jakieś 80km na drugi koniec wyspy!!!Podstawowe pytanie-co teraz?!? Długo jeszcze chodziłem po niemal pustej już plaży i szukałem z nadzieją moich rzeczy.Na próżno!Miałem jeszcze co prawda asa w rękawie, ale zostawiłem go na koniec.Wzdłuż plaż ogrom turystów.Pięknie oświetlone promenady i hotele.Każda kafejka pełna radosnych i sączących drinki ludzi.A ja nadal w majtkach!!!Trząsłem się z zimna! W tym czasie szybko przyszło mi na myśl, że przecież nie przyjechałem tu sam.Przyjechałem z "kolegami" którzy nawet mnie nie szukali i nie pytali o mnie.A było tak fajnie, dyskusje, rozmowy wspólne piwko.Ech ziomale za granicą pomyślałem...czemu jestem zdziwiony (?) naiwny...byli...poszli, a ja zostałem. Było ze 25s. ciepła, a trząsłem się listek na wietrze!Byłem porządnie nagrzany słońcem przez cały dzień.Ostatecznie musiałem sięgnąć po asa do rękawa-znam hiszpański!Ale co z tego!?! Co powiem ludziom?Co?PRAWDĘ.Tylko to wtedy przyszło mi do głowy.Podszedłem więc do pierwszej, drugiej i trzeciej osoby nie pamiętam do jak wielu, ale traktowali mnie, jak bym przepłyną wpław ocean z jakiegoś dźikiego kraju i chciał azylu.Bardzo się wstydziłem sytuacji w której się znalazłem.Byłem mocno opalony, chudy i roztrzęsiony jak po tygodniowej libacji.Kto chciałby mi wierzyć?Nikt!Czułem się jak łajza!Ale wmawiam sobie:WEŹ COŚ WYMYŚL! Z budki telefonicznej powiadomiłem policję(naściemniałem)że zostałem okradziony jako turysta.Łaskawie przybył radiowóz w 3minutki!Ucieszył mnie ich widok!Zgarnęli mnie na posterunek sugerując, że jestem nielegalnym imigrantem.Stwierdzili, że uczyłem się hiszpańskiego, aby kiedyś tu przybyć i osiedlić się!Myślałem, że skonam z rozpaczy!!! Ich podstawowe pytanie:"z jakiego statku uciekłem"?NO NIE! Po paru godzinach i częstej zmianie przesłuchujących doszliśmy do punktu B.Uwierzyli, że jestem Polakiem, bo jeden z nich znał parę tradycyjnych przekleństw po polsku.Zaczął kląć, aby mnie sprawdzić.(kozak miał żonę Polkę)Ale droga do punktu C to już spacer po rozżarzonych węglach!!!Za nic w świecie nie chcieli mi uwierzyć, że Polska jest w Unii Europejskiej(2007)Dzwonili jak idioci nie wiadomo gdzie.Podałem im więc nazwisko mojego pracodawcy(dosyć bogatego chłopka).Po wielu godzinach efekt był taki, że dostałem więzienno-wojskowy dres i bez butów zostałem wypuszczony na ulicę(o podwiezieniu nie było mowy!)Z nadzieją na twarzy w dresiku(jakże mnie cieszył ten dres!)pomknąłem szukać szczęścia w dotarciu do chaty.Najważniejsze, że byłem z dala od debili("czy Polska jest w Unii")NO NIE! Odważnie podszedłem do taksówkarzy i szczerze przedstawiłem swoją sytuację.Jeden z nich zgodził się "rzucić"mnie te marne 80km.Oczywiście kasa do zwrotu póżniej(uff!)J EJ K U!!!Dotarłem...i następne niemiłe zaskoczenie..."koledzy"postawili już na mnie krzyżyk i przy piwku losowali, który powiadomi moją rodzinę o tym, że się utopiłem(hm)... Dzisiaj jedno wiem.Język obcy przyda się zawsze! Bo bez tego lepiej nie zgubić się na plaży...
darjar73
Wasze komentarze (12) »
Kinia_etransport.pl
(2012-05-27 11:14:37)
Witaj w gronie blogerów i gratuluję pierwszego tekstu :)
Mam nadzieję, że niezbyt często trafiasz na takich kolegów jak w opisanej
sytuacji.
trucking
(2012-05-28 09:24:35)
Fajna historyjka z baardzo niefajnymi kolegami :)
Yeti
(2012-05-28 12:02:49)
Że tak spytam nieśmiało... A koledzy nie dzielili miedzy siebie łupów po Tobie?...
Historia fajna i pouczajaca. Zasada ograniczonego zaufania obowiazuje jak widać nie
tylko na drodze. W życiu prywatnym również...
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

darjar73 o sobie

Jestem kierowcą jak większość obecnych tutaj.Nigdy nie pisałem blogów.Przeczytałem parę na tym portalu i pomyślałem,że przecież też mogę się podzielić moim "kierowniczym" życiem :-) ...czasem.