blog.etransport.pl
Truck'N'Roll
  
Napoj zycia
2012-03-12

Ten tekst pisalem w polowie lat dziewiecdziesiatych ale pomyslalem sobie, ze warto go tu powtorzyc bo jego aktualnosc nigdy nie przemija.  

 

 

 

               Popelnianie bledow jest rzecza ludzka ale w naszym zawodzie kazdy – nawet ten najdrobniejszy – kosztuje bardzo drogo. Sa tez I takie, ktore pociagaja za soba nieobliczalne konsekwencje.

Rozne sa nasze truckerskie grzechy ale zawsze dotycza dwoch dziedzin: techniki jazdy oraz technicznej obslugi trucka. Jest jeszcze trzecia – dotyczaca tzw. kontaktow miedzyludzkich ale zostawmy ja narazie psychologom.

Opowiem dzis o najbardziej podstawowym bledzie z tej tzw. technicznej obslugi. Wbrew pozorom moze sie zdarzyc kazdemu z nas.

 

Moj serdeczny przyjaciel Jarek jezdzi juz kilkanascie lat I musze powiedziec, ze jest jednym z najlepszych truckerow jakich znam. Przeszedl bardzo roznorodna kariere. Jest dobrym mechanikiem silnikow diesla, jezdzil roznymi wozami po wszystkich mozliwych katach tego kontynentu. Platformy, lodowki, kontenery…

Mowie o tym dla podkreslenia, ze nie o nowicjusza tu chodzi ale o truckera z krwi I kosci, ktoremu zdarzylo sie rowniez I to, ze przez rok formalnie mieszkal na highway’u robiac tyle mil, ze o ich ilosci az mowic nie wypada.

Jarek opowiedzial mi kiedys co mu sie zdarzylo na trasie I co z tego wyniklo.

Oto jego opowiadanie:

W lutym zeszlego roku trafil sie mu kurs z Montrealu do Oregonu. Pojechal, szybko sie uwinali juz w pare dni potem wyjezdzal z Portland, Oregon highwayem 84 na wschod. Truck szedl bez problemu, pogoda dopisywala. Od paru tygodni nie dzialal wskaznik paliwa ale zawsze brakowalo czasu na te drobna naprawe. Jarek jezdzil na licznik.

Minal Boise, Idaho I chociaz powinien juz byl zatankowac to z jego obliczen wynikalo, ze paliwa powinno mu starczyc do zjazdu w MountainHome gdzie mial byc tani diesel. Takie przeciaganie moglo byc troche ryzykowne ale bywalo tak juz w przeszlosci I nigdy nie bylo klopotu.

Strome wzniesienie. Byle do szczytu a potem juz sie jakos stocze do “wyjscia” z autostrady – myslal. Niestety – czy to paliwo bylo gorszej jakosci czy moze boczny wiatr spowodowal, ze truck spalil ponad norme – dosc na tym, ze w polowie wzniesienia zabraklo tego zyciodajnego plynu. Jeszcze tyle mial tylko sily – bo coz to moze byc za rozped pod gore – ze zjechal na pobocze ale juz nie calkowicie bo tyl trailera wystawal na droge. Truck stanal. Swiatla wlaczone, lutowy zmrok, lodowaty wiatr zwalajacy sie z gory zaczal zmrazac nawierzchnie. Juz przejezdzajace trucki pedzace pod gore zaczely drzec opony probujac pokonac wzniesienie, juz highway pokryl sie cienka warstewka lodu, juz zaczelo sie robic groznie. Jarek wysiadl z trucka. Odkrecil zbiorniki. Woz stal na pochylosci wiec jesli nawet byl tam odrobina paliwa to rurki zasysajace I tak jej nie siegaly. Co robic? Ze tez musialo mu sie cos takiego przytrafic. Zeby stanac z powodu braku paliwa! Toz to sie moze przytrafic komus kto wczoraj zaczal jezdzic ale nie weteranowi szos!!! Jarek mell przeklenstwa. W reeferze mial cos czterdziesci galonow I to byla jego nadzieja. Kanister, spuszczanie paliwa, potem nalewanie do trucka. Malo, malo, no moze wystarczy… Zziebniety na kosc wskoczyl do kabiny, start I …klops! Przy zapalonych swiatlach I potegujacym sie pechu baterie siadly akurat na tyle, ze przy przekrecaniu kluczyka slychac bylo tylko klikniecie.

A trailer caly czas wystaje swoim tylkiem na droge! Zablokowane przez Jarka pobocze nie pozwala innym na zjechanie I skorzystanie z lepszej przyczepnosci. Juz o kilometr nizej jeden truck zlamal sie w jakiejs niezrozumialej probie walki z oblodzonym wzniesieniem, inne probujac go wyminac slizgaja sie I mecza. Zaczynal sie balagan. Niebezpieczny balagan.

Nagle z przeciwnej strony z gory pojawil sie truck z L&M. Lekki trailer szedl juz bokiem po sliskiej drodze. Zsunal sie na pobocze troche ponizej Jarkowej pozycji – po drugiej stronie. Jarek przeszedl przez highway. Zobaczyl zmieniona twarz rodaka.

Czesc – sluchaj – nie masz czasem quickstart? Nie moge zapalic wozu.

Co? Quickstart? Nie, nie! My tego nie uzywamy! Nie mam!

Potem jeszcze krotka rozmowa o drodze ale ani jednemu ani drugiemu nie bylo za bardzo do pogawedek bo kazdy mial swoj wlasny problem, z ktorym trzeba sie bylo brac za leb.

Jarek wrocil do swojego wozu na czworakach bo lod I pochylosc zbila go po paru krokach do tej “pokorniejszej” pozycji. I wtedy wlasnie wpadl mu do glowy pomysl, ktory chociaz ryzykowny – mogl sie udac. Postanowil zapalic trucka ze “spychu”. Otoz to – nie z “pychu” bo to zadna miara nie bylo mozliwe lecz odwrotnie – do tylu.

Wsiadl. Kluczyk. Jeszcze mial na tyle powietrza w systemie, ze truck mogl sie stoczyc. I cale szczescie! Ruszyl! Sam tractor zjezdzal poboczem ale trailer lamal sie juz na droge. Miejsca nie za duzo bo tuz, tuz troche nizej – kociol truckow. Parenascie metrow, sprzeglo I bum, bum, bum!!! Czy moze byc piekniejsza muzyka dla kierowcy? Na pewno nie! Truck chodzi. Jarek potrzymal go troche, rozgrzal a potem wolno, wolniutko poboczem. Szczyt wzniesienia, juz w dole widac swiatla Mountain Home – tak niedalekie teraz a tak dalekie jeszcze pare chwil temu.

Jarek opowiadal to z pewnym zazenowaniem, a nawet wstydem. Nie mogl tego przegryzc. Zabraklo mu paliwa. Jak to sie moglo zdarzyc? A jednak!

Brak paliwa a raczej dopuszczenie do tego jest na liscie naszych truckerskich grzechow grzechem numer 1.

Starajmy sie go nie popelnic bo chociaz taki ”niewinny” to w konsekwencjach moze sie okazac nieobliczalny.

Marcin63
Wasze komentarze (9) »
Yeti
(2012-03-12 08:14:08)
Może mniej było niebezpiecznie, gdy podobna przygoda spotkała mnie w Arvika w
Szwecji. Ładunek miałem terminowy i żadną miarą nie mogłem sie spóźnić. Dojechałem na
oparach oparów ( czyli na absolutnym zerze) pod firmę, rozładowałem, i nie starczyło
mi czasu, by zatankować na stacji, bo ją zwyczajnie wieczorem zamknięto. Poziom
paliwa była tak niski, że busik zgasł 20 m od stacji Shella, była zima, noc, a na
dworze -20'C. Webasto funkcjonowało przez 10 min, potem już nie starczyło paliwa
nawet dla niego. Nad ranem było -32'C. Przetrwałem szczelnie owinięty kołdrą, kocem,
ubrany na cebulkę w 3 pary dzinsów, 3 swetry, kurtkę i czapkę. dogrzewając się
odpaloną butlą gazową, z leciutko uchylonymi oknami, aby nie zaczadzieć. Rano Szwed,
który otworzył Shella podniósł kciuk w górę, na znak mojego zwycięstwa z mrozem.
Zatankowałem do karnistra, silnik cudem zapalił, a gdy poczułem cudowne ciepło - po
prostu zasnąłem na kierownicy...
Emcia
(2012-03-12 08:47:03)
Fazy życia mężczyzny:
Wiek Napój:
17 piwo
25 wódka
35 szkocka
48 podwójna szkocka
66 tran
Kinia
(2012-03-12 08:56:39)
Emcia, zdaje się, że nie bardzo trafione, nie bardzo w temacie. Tytuł może mylący ale
artykuł wszystko wyjaśnia.
Zobacz więcej »

etransport.pl - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum i autorów publikacji na stronach parking.etransport.pl. Osoby zamieszczające wypowiedzi i publikacje naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.